melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2002

czas świąt odzsedł sobie w dal, przed nami sylwester, nowy kolejny rok… ile ich jeszcze przyjdzie nam przeżyć? może następnego nie przywitamy… jakie były te święta, duch, atmosfera… czy to wszystko było szczere i prawdziwe? tak sobie myślę o życzeniach ile z nich się spełniło[cóż poradzić, że większa ich część była o treści'wesołych świąt-ludzi na więcej chyba nie stać] a ile się spełni… odrobina spokoju, radości, optymizmu, ciepła, miłosci(?) chcę tego doznać w nadchodzącym roku… sound of silence… tak miło posiedzieć sobie w samotności[to wręcz niespodziewane abym sama została w domu] i pomyśleć choć odrobinę nad tym co było… w tle Massive Attack, spokojne dźwięki na zakończeni dnia ciszy – całe popołudnie i wieczór, miała być nauka i była… ale ta cisza… to fakt, że ludzie się za mało uśmiechają ale brak im również spontanicznoci, radoci, odwagi… carpe diem ale co z rozsądkiem, twardym stąpaniem po ziemi? obiecuję sobie, iż odnajdę na powrót moją spontaniczność, która gdzieś się zapodziała… nie stawiajmy barier między sobą, obalmy mury co nas ograniczają, nauczmy się szanować wzajemnie, nasze upodobania… odrobina akceptacji i tolerancji… napiszę to poraz kolejny – nauczmy się kochać innych i dawać im siebie

TO, CO MA BYĆ

1 komentarz

Ten czas Bożego Narodzenia skłania do refleksji, radości, pozytywnych wibracji… Chcę zatem wszystkim, bez względu na ich wyznanie, poglądy, nastawienie, życzyć spokoju i pogody ducha… Miłości i ciepła ze strony najbliższych… Zatrzymajmy się na moment przy Stajence i postarajmy się dostrzec cud… Przecież narodzenie każdego dziecka to cud istninia, radość… Zatem cieszmy się tym, cieszmy się sobą wzajemnie… I nauczmy się dawać siebie innym w ten sposób spełnimy nasz największy obowiązek wobec tych, których kochamy bądz kochamy nadal za mało lub boimy się przyznać do naszych uczuć…

Zamieszanie, zabieganie, ogrom obowiązków, spraw do zalatwienia… Ale czy o to chodzi? Od czego są te Święta? Czy religia ma tu duże znaczenie? To chyba nie ma większego wpływu czy jesteśmy chrześcijanami, buddystami czy też wyznajamy cokolwiek innego. Dla mnie to czas spędzany z najbliższymi-rodziną tą bliską i dalszą[której momentami ma się dość;)] i z nabliższymi przyjaciółmi, osobami z któymi dzielimy nasze życie… Chodzi o spokój, radość… Ubiegłoroczne Święta były dla mnie najgorsze w moim dotychczasowym życiu i nikomu takich nie życzę[nawet wrogowi]. Wiem co przeżywają ludzie, których spotkało coś podobnego… Musisz być silny i wierzyć… Te Święta mają być zdrowe, radosne, bez podziałów i dyspozycji czasem, spokojne. Nie chodzi o pokazanie się chodzi o przeżycie… A jakie będą? Czas pokaże

Można by coś zmienić…Ale dlaczego nie mam zielonego[ani jakiegokolwiek]pojęcia o html’u[co to jest?] i ciągle wszystko wygląda tak samo… Lubię czerń, lubię czerwień ale to już się stało nudne… Nie podoba mi się ten kfiatek i nie wiem jak sie go pozbyć… Chyba zacznę czytać fachową literaturę ale jak narazie to wracam do lektury Konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki i Deklaracji Praw Człowieka…;/ Jutro koło z hup’a…;[

ALCHEMIK

Brak komentarzy

„‚Alchemik’ otwiera te drzwi naszej duszy, o których istnieniu wolelibyśmy czasami zapomnieć. Każe marzyć, podążać za własnym powołaniem, podejmować ryzyko, pójść w świat i wrócić wystarczająco śmiałym by stawić czoła wszelkim przeszkodom. Baśniowa, alegoryczna opowieść o wędrowce andaluzyjskiego pasterza, jest tlem do medytacji nad tym, jak ominąć życiowe pułapki by dotrzeć do samego siebie. Alchemia Paula Coelho to tajemna wiedza o prawdzie i jej dwu obliczach. Autor burzy wszelkie bariery bojaźni, które powstrzymują strumień naszych pragnień. Potrzeba ‚Alchemika’ i jego światowy rozgłos są oczywiste, albowiem lektura książki przemienia w złoto nawet najbardziej zaśniedziale sprężyny ludzkich marzeń.”

To recenzja znajdująca się na książce… Ja powiem, że to coś więcej to naprawdę trafia w głąb Ciebie bez względu na twoje poglądy i wiarę… Zawiera ponadbarierowe prawdy, ktorych niesposob się wyprzeć…

ja

1 komentarz

wykrzyczeć
wypłakać
zapomnieć
pokochać
znienawidzić
doświadczyć
poczuć
zrozumieć
cierpieć
ukoić

R.I.P

Brak komentarzy
Sick of it all
End of it all
I need…
I want to feel…
I’m dead…

CRUCIFY

1 komentarz
Every finger in the room is pointing at me
I wanna spit in their faces then I get afraid of what that could bring
I got a bowling bowl in my stomach
I got a desert in my mouth
figures that my COURAGE would chose to sell out now

I’ve been looking for a savior in these dirty streets
Looking for a savior beneath these dirty sheets
I’ve been rasing up my hands drive another nail in
Just what GOD needs one more victim

Why do we crucify ourselves every day
I crucify myself
And nothing I do is good enough for you
Crucify myself every day I crucify myself
my HEART is sick of been
Said my heart is sick of been in

Chains OH OH OH
Chains OH OH OH

Got a kick for a dog beggin’ for LOVE
I gotta have my sufferings so that I can have my cross
I know a cat named Easter he says:
„will you ever learn you’re just an empty cage girl if you kill the bird”

I’ve been looking for a savior in these dirty streets
Looking for a savior beneath these dirty sheets
I’ve been rasing up my hands drive another nail in
Got enough GUILT to start my own religion

Please believe
Save me
I cry AHhhh Ahan Ahanan

Looking for a savior in these dirty streets
Looking for a savior beneath these dirty sheets
I’ve been rasing up my hands drive another nail in
Where are those angels when you need them

Never going back again no
to crucicy myself every day

Tori Amos

ponieważ wczoraj nie miałam dostępu do sieci czynie to dziś…

bardzo szczere i prawdziwe życzenia spełnienia tych najbardziej skrywanych, gdzieś tam głęboko, pragnień i marzeń z okazji urodzin i imienin…

Jest internet to go znów nie ma… I tak jakoś niby jestem zadowolona, żę już w końcu łącze jest ale nie odczówam potrzeby ciągego przesiadywania przed komputerem… A jednak siedzę i piszę a dlaczego to robię? Dobre pytanie… Hmm sama się zastanawiam, nie miał to być pamiętnik a tak jakoś wychodzi, że czasami opisuję moje życie… Ale to co piszę to zaledwie maleńki skrawek mego świata, tego zewnętrznego… do tego intymnego wewnętrznego nie ma nikt dostępu jeśli nie zostanie tam zaproszony przezemnie… A czasem odczówam potrzebę przelania gdzieś swych myśli i odczuć na temat tego co się wydarzyło na temat ludzi, którzy mnie otaczają… pewnie dlatego piszę… mimo, żę nikt tego w zasadzie nie czyta to jakoś tak fajnie napisać parę słów i pomyśleć ‚no, coś mojego jest ogólnie dostępne na całym świecie’ tak się miło robi czlowieczkowi… I tak też teraz sobie myślę, wiem, że nik tego nie przeczyta a jednak piszę i będę pisać…


  • RSS