melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2003

a w mojej głowie wojna, wieczna wojna, myśli niespokojne… mały kamyczek spowodował lawinę w mym wnętrzu… boję się, bardzo się boję tego, co się ze mną dzieje… kolejna noc bezsenna… szukam odpowiedzi i nijak nie mogę a raczej nie chcę jej dostrzec… a biała róża dziś rano opadła… powiedziała mi jednak coś… tylko nie chcę w to uwierzyć… pomocy…

Jestem zmęczona, niewyspana, ale pod ogromnym wrażeniem. Tylko Tori Amos potrafi doprowadzić zwykłego śmiertelnika do takiego stanu. Ta kobieta potrafi stworzyć nastrój i klimat swojego koncertu i długo nie da się tego zapomnieć. Niektórzy się dziwili jak można wydać tyle pieniędzy na bilet. Otóż i wydane pieniądze i stanie przez ponad godzinę na zimnie w kolejce do wejścia się opłacało.
Koncert rozpoczął się utworem ‘A Sorta Faritale’ w doskonalej aranżacji. Kolejne utwory to piosenki z nowego albumu przeplatane starymi, dobrze wszystkim znanymi przebojami. Żaden z utworów nie był podobny do poprzedniego, każdy dźwięk był inny. To zadziwiające ile można zdziałać za pomocą gitary basowej, perkusji no i oczywiście ukochanego instrumentu Tori – fortepianu. Na szczególną uwagę zasługuje wyłącznie fortepianowy fragment koncertu. Wokal rozbrzmiewał w ciszy sali wypełnionej przez ludzi zafascynowanych koncertem. P. Kaczkowski miał absolutną rację mówiąc ‘Wszyscy jesteśmy tu z jednego powodu’. Naprawdę wydaje mi się, że ponad 99% obecnych na koncercie wiedziała, z jakiego powodu przyszła. Pełna kultura i zrozumienie- wszystkich łączyła pasja płynąca z muzyki. Mogłabym wymieniać, który z utworów był lepiej wykonany, który bardziej się podobał, ale to byłoby niesprawiedliwe gdyż każda piosenka była wykonana z duszą i trafiała prosto do serca. Tej muzyki sucha się sercem. Oczywiście tradycyjnie po oficjalnym zakończeniu przyszła kolej na bisy. Tori wracała na scenę dwukrotnie. Ogromny aplauz wywołał zagrany na bis ‘Pass the Mission’. Wokalistka niczym motyl znikła ze sceny i koncert się zakończył. Wrażenia jednak pozostaną na bardzo bardzo długo…

Usłyszalam ostatnio, że ładne dziewczyny palą dla szpanu bo tak modnie. A te co nie palą to są zazwyczaj brzydactwa, nie palą bo niby chcą być zdrowe, lub palą aby zapomnieć o swoich kompleksach…

Ja nie palę i nie mam kompleksów, czy jestem straszydłem?
I’m a little bit confuesd… Who am I?

Babciu jesteś najwspanialszą istotą na świecie… dziś jest twoje święto. Kocham Cię i wiesz o tym… żyj jak najdużej… dla mnie.

ISTNIENIE

Brak komentarzy

Pół nocy nie spałam… kolejnej już. Gdy ostatnio spałam u babci to miałam sen jak niemowlaczek. Dawno się tak nie wyspałam… no może… A teraz w nocy nie mogę spać, rano mam since pod oczyma, w bibliotece zasypaim. Moja bladosc mnie przeraża, i chłód mojego ciała. Jak umrę nik nie zauważy różnicy… Czy wogóle będzie komuś brak mojej osoby? Samobójstwo-nigdy, wyrosłam z tego już dawno. Życie jest piękne mimo wszystko ale jak by to było gdyby mnie nagle zabrakło…?
I’ve got a headache…

KNŻ

1 komentarz

KNŻ- jak to kiedyś Iwonka skwitowała widząc ten napis na koszulce T.Bryla ‚Krucjata Nowego Życia’ ;] Kazik byłby dumny;p

Już dawno się tak niewyszalałam… Oj działo się- bite dwie godziny koncertu. Podziwiam Kazika, mi po trzech utworach gos wysiadł a on nadal w takim smaym szybkim tempie. Początek koncertu był dokładnie jak na płytce ‚Występ’ no ale w końcy to był koncert promocyjny płyty;]. Ludzi tłum, aż się spociam- czego strasznie nielubie!!!No ale takie są uroki koncerów. Fala tańca[pogo czy jak to sie tam zwie] w zasadzie ogarniała całą salę i nie było się w stanie uchronić przed podskakiwaniem wraz ze wszystkimi. Jedno ale mam-dotyczy to ludzików będących na koncercie. Rozumiem, że można się spocić podczas koncertu ale jeśli ktoś się nie mył przed koncertem to tak ślicznie pachniał a dotego kleił się, że aż powalało na odległość. Dobrze, że moje HD mialam na nóżkach bo kiepsko byłoby z moimi paluszkami;] Wspomnienia milusieńkie… Następny koncert hmm… Kochany braciszku miłego spokojnego szaleńastwa na koncercie tej cud-kobiety Torii Amos w next friday…;)

minione stresy odreagowane, odrobina energi do nowej pracy załadowana i nadal się ładuje… MAM JUŻ FERIE

Jest jak jest i nie da się zaprzeczyć iż zostalam stworzona jako kobieta. Są powody do nażekania z tego powodu ale są też ‚powody do mruczenia’;) Najogólniej rzecz ujmując nie znoszę robienia zakupów no ale jak mam czasami zły humor, odrobinę mi smutno i jakoś brak znacznych powodów do ogólnej wesołości to nie ma jak pochodzić po sklepach z ciuchami… I tak też uczyniłam ostatnio[wczoraj] w Poznaniu. Kilka butików troszkę ciekawych pomysłów… szkoda, że nie miaam przy sobie większej gotwki ale nie ma tego co by na lepsze nie wyszło. Dziś w mym pięknym misteczku pobiegałam troszkę po sklepach i humor sobie poprawiłam jak nic. Na pierwszy ogień poszedł półgolf na którego punkcie byłam chora. Czarny[jak większość mojej garderoby] na zamku z mięciutkiej wełny… Żeby było milej pobuszowałam jeszcze w bieliźnie[mój ulubiony dział, tego niegdy za wiele-znów jestem chora na punkcie stynowej koszuki albo tych extra słodziutkich stringów z KEY'a]. Na deser poszłam z mamą do obuwniczego-taki był cel wyparwy-mama chciała sobie nowe buty zimowe sprawić… Mama owszem kupiła sobie eleganckie botki ze skóry[mnie też są dobre;)] ale co mało zafundowała mi buty! Mój kolejny kaprys-bordowe kozaczki [na płaskim obcasie i nie w stylu 'wild west'-tego nie trawie!!]. Cóż nic mi humoru nie popsuje do końca tygodnia, miejmy nadzieję…
Wniosek: z czasem się dorasta, zaczyna dbać się o siebie, o swój wygląd… minęły już czasy gdy nieczesałam się przez miesiąc chodziłam w jeansach z dziurami i bluzach mojego brata… ale nie da się zaprzeczyć nadal kocham tą swoją starszą[młodszą] naturę…

ZIMNO

1 komentarz

Co jakiś czas za oknem sypnie odrobina śniegu… Jest biało i czysto i zimno. temperatura posza w górę po ubiegłotygodniowych mrozach… Można by powiedzieć, że jest ciepło. Różnica ogromna -17 a -1. Ale ja nadal odczwam zimno. Zimno pomimo, że w domu ok 20 stopni a na dworze już nie ma trzeskającego mrozu. To zimno jest we mnie…

end of the day

1 komentarz

oni tak slicznie wygladali… garnitur, sukienka, fryzura… ech szkoda, ze ja nie ide na zadna 100-dniowke… przeciez na swojej juz byla i bylo swietnie;)

wszystko mnie boli, zle sie czuje…

‚zamykam oczy, nie chce widziec, nie chce czuc… czy to koniec juz?’

ból

2 komentarzy

są dni w miesiącu nie tego mi trzeba…
z bólu się skręcam…
czy pójdę za to do nieba?
ci co nie doświadczają niepotrafią zrozumieć…
stram się uczyć…
nie wiem czy będę coś wogóle umieć.

i co? przyszło mi być kobietą… a co za tym idzie… wszystkie kobiety i nietylko wiedzą o czym mówię…


  • RSS