melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2003

Tłoczno w tej krainie leżącej nad Wisłą. Z rana odwiedza nasz kraj Prime Minister Tony Blair[jak z tego filmu o czarownicach], na kolację wpada president Georg Jr.Busch[krzak jakiś, czy co?]. Rozmawiają, uzgadniają. Polska powinna być dumna, że została tak wyróżniona jako sojusznik USA i GB. A co na to społeczeństwo? Pytam się, co wy na to? Pogodno odpowiada: ‚NATO na to nic(…)]. Mamy swoją ‚ogromną’ strefę w Iraku i odrazu dostrzeżono, że Polska istnieje. Tylko jeszcze ktoś musi pojechać do tego całego Iraku. Może zgłoszę się na ochotniczkę do Czerwonego Krzyża? Idźmy dalej i zacytujmy z gen. Jaruzelskim[to ten od stanu wojennego i wyżu demogrficznego;p] ‚Nadeszła godzina wielkiej próby. Próbie tej musimy sprostać’. Cytat ten powinno się wykorzystać w kampaniach [anty]proeuropejskich. Napewno wywarłoby pgromny wpływ na społeczeństwo. Wiem, że z moimi poglądami wiele osób się niezgadza- ja szanuję ich opinie i proszę o to samo. Polska, [MY], mimo wszystko powinna wyrazić zgodę na przystąpienie naszego kraju do EU. Jednak już mam po koniuszki włosów i dziurki w nosie tej całej kampani. Choć tych czasów nie pmiętam, to przypomina to poniekąd agitację jak za czasów ZSRR. Każdy zrobi tak jak uważa i to najważniejsze.

Nie zawsze człowiek ma powody do radości. Są chwile gdy mimo wysiłku nie potrafimy się uśmiechnąć, choć niektórzy potrafią doskonale udawać. Ja nie. Są też maleńkie rzeczy, które cieszą niezmiernie i wprawiają w doskonały nastrój. To właśnie te chwile radości nadają sens wszystkiemu i dodają chęci do życia. Szkoda, że czasem ich bark… wtedy gdy najbardziej ich potrzeba.

W ubiegłym roku, już pod koniec lata w okolicach sierpnia, autodestrukcji uległ mój ukochany towarzysz popołudniowych drzemek, wieczornych kontemplacji i nocnego liczenia gwiazd-hamak. W zeszłym tygodniu pognalam do sklepu bo były w promocji. Jednak dla mnie już nie starczyło wszystkie wykupiono… Dziś po południu siedząc w ciepłym słoneczku i oddając się lekturze Konstytucji nagle poczułam jak twarde mamy płytki betonowe na podwórzu. Leżak tak idealnie pękł jakby rozcięty nożycami. Czyżbym była aż tak ciężka??? Pora na drastyczne odchudzanie??? Przecież spodnie mi spadają a ciotka powtarża, że jestem coraz chudsza….
Moje cztery litery strasznie mnie bolą ale supergirls don’t cry… Nawet łez mi brak

Łatwiej wyobrazić sobie akt seksualny niż sam pocałunek. To dowód, że spotkanie ust dwojga ludzi jest w znacznym stopniu przeżyciem duchowym. Ale i pierwszym przekroczeniem granicy ciała partnera.
Sms-y wypierają miłosne listy, a szalone eskapady- romantyczne spacery. Tylko jedno miłosne wyznanie jest nadal w cenie: pocałunek. Czy wiesz, że twój mózg intensywniej odbiera pocałunek niż… orgazm. To właśnie dlatego pierwsze muśnięcie ustami jest większym przeżyciem niż pierwszy akt miłosny.

Skąd wziął się pocałunek?
Najpierw trochę historii. Spotkanie ust, zanim stało się symbolem rozkoszy, służyło przede wszystkim przekazywaniu pożywienia. Matka przeżuwała pokarm i ustami podawała go dziecku. Prapocałunek był więc wyrazem macieżyńskiej troski.
Eskimosi i Maorysi, zamiast całować się, pocierali się nosami. A to dlatego, że zapach partnera jest dla ludzi równie ważny, jak smak ust. A kiedy nosy się zbliżają, w końcu muszą spotkać się i usta.

Gdy twój jezyk pieści wnętrze ust partnera, podnosi się ciśnienie krwi, puls wzrasta z 80 do 120 uderzeń na minutę. Skóra różowieje i robi się cieplejsza. Nagły przypływ krwi sparwia, że usta stają się pełniejsze i czerwone. To dlatego szminki w tym kolorze działają na mężczyzn jak magnes. W czasie całowania zaangażowanych jest jednocześnie pieć zmysłów-smak, wzrok, dotyk, węch i słuch. Namętny pocałunek pobudza do pracy aż 34 mieśnie, w tym 12 wokół ust i 17 na jęzku. Kiedy całujesz, w twoim organizmie wzrasta poziom endorfin i oksytocyny, czyli tak zwanych hormonów szczęścia, a przyjemność potęgują naturalne afrodyzjaki obecne w ślinie.

Ilu ludzi tyle pocałunków.
Można lekko muskać usta partnera lub delikatnie je ssać. Kobieta drapieżna wgryza się w wargi mężczyzny, łagodna-delikatnie je pieści. Najbardziej namietne są głębokie pocałunki, podczas ktrych spotykają się języki. Samo wkładanie jezyka do ust partnera to jakby odpowiednik aktu seksualnego, w ktrym kobieta moze zamienić się rola z mężczyzną.

Jak się całować?
To pytanie zadaja sobie nie tylko nastolatki. Jeśli wasze usta jeszcze się nie spotkały, w decydujcym momencie pozostanie kierować się intuicją. Z całowaniem jest jak z seksem- kazda para misi wypracować swój własny rytm. Aby osiagnąć mistrzostwo, konieczny jest intensywny trening. Zacznij już dziś. Lekko przesuń językiem po jego wargach. Zamknij oczy. Rozkoszuj się tym, jak smakuje. Całuj namietnie, a po chwili znów delikatnie jakby trochę nieśmiało.
Jeśli pragniesz, by pocałunek był wstępem do upojnej nocy, możesz wykorzystać pewną sprawdzoną metodę: zbliż swoje usta do jego ust i pozwól mu słuchać, jak twój oddech zaczyna przyspieszać. Nic nie rozpali go tak, jak świadomość, że partnerka jest podniecona.

Tekst ten zaczerpnęłam z jednego kolorowego pisma dla kobiet. Nic dodać nic ujać… choć wydaje mi się, że powinien on być skierowany raczej do mężczyzn…;) Panowie uczcie się!!!!

…:::…

1 komentarz

‚Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas kiedy nasze skrzydła zapomniały jak latać.’

No to było jedno wydarzenie… i na najbliższy czas koniec. Wczoraj w Hubertusie odbył się koncert z seri promocji młodych bandów. Było całkiem przyjemnie… Wiadomo głównie chodzi o to aby posłuchać sobie dobrej muzyki, pogadać ze znajomymi. UNSOUND słyszałam od połowy, a w zasadzie samą końcwkę. Chłopaki umieją grać ale nie razem. Muszą jeszcze dużo ćwiczyć a napewno wymienić wokal-to było nie do słuchania. DRUGIE PIĘTRO to nieco starszy zepół[pod wzglm średniej wieku], był to ich debiut, który wypadł całkiem nieżle. Jeden mankament grali same covery znanych artystów-nic swojego. Stąd trudno powiedzieć o ich twórczości. jednak trzeba im przyznać, że przeróbki były całkiem ciekawe… zwłaszcza Zegarmistrz Światła… Teraz jednynie przyło czekać nam na otwarcie ‚Bunkra’ to nowy club, w którym mają robić dobre imprezy. No w końcu to ekipa z Hubertusa. Zobaczymy jak to będzie…

By wierzyć w siebie, muszę mieć kogoś, kto we mnie wierzy.


Stefan Garczyński


  • RSS