melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2003

good night

Brak komentarzy

good night, sleep tight,
good night to all of you
stars light, stars bright,
have dreams that will come true

good night, sleep tight,
don’t weak i’ll sing for you
your dream is here
it’s sweet, it’s nice, it’s true

good night, sleep tight
it’s dark and calm outside
let all your dreams
be colourful and nice…

REST IN PEACE

1 komentarz

W pamięci pozostanie… Jedyna istota, która mnie słuchała, nie była wymagająca, ani droga w utrzymaniu. Dziś odszedł mój kochany ALBERCIK. Kula pękła, Albert wypłynął i prawdopodobnie albo skaleczył się, maleństwo, szkłem lub szoku dostał… Pływa teraz w słoju brzuszkiem do góry i nie reaguje. A żeby było mało tego, pół kuchni pływało i rozciełam sobie palec odłamkaiem szkła. Domownicy stwierdzili, że jesli nie ta rybka to inna. Marcin już agitował za nową Welonką… Niby takie nic, takie maleńkie stworzonko a się przywiązałam do niego, do kuli stojącej na stoliku przy łóżku, do brzeku muszli na dnie… Jakoś trzeba zapełnić tą ‚pustkę’… Rest In Peace Albert…

Jedząc ostatnio kolację ‚skakałam’ po kanałach w TV. Zatrzymałam się na P2TVP. Leciał tam pewien program, ktory wydała mi sie całkiem zabawny[zainteresowanych odsyłam do telewizora bądź programu telewizyjnego]. Biorąc rzecz skrótowo, w programie tym występowali obywatele różnych krajów Europy obecnie mieszkający w Polsce. Wypowiadali oni swoje opinie i spostrzeżenia na temat naszego kraju i nas-Polaków. Jedna wypowiedź[notabene powód, dla ktorego piszę to wszystko] szczególnie przypadła mi do gustu. Otóż Anglik, który obecnie jest mężem Polki opowiadał o swoich początkowych doświadczeniach… i tu pozwolę sobie go zacytować[oczywiście bez jego rozbrajającego akcentu]:
‚Polki są okropne. Facet musi się nauczyć, albo jeszcze lepeij zapisać sobie kiedy to mają imieninki, urodziny. Kiedy jest ten cały Dzień Kobiet, jakaś rocznica, święto mamusi, teściowej. Straszne, koszmar. Ale jak już to wszystko opanuje, i nie zapomina o ważnych wydarzeniach, to nie żałuje tego, jeśli wiesz co mam na myśli ;)’ I w tym miejscu mrugnął znacząco okiem do prowadzącej;) Ja wiem, co ów gentelmen miał na myśli… i się zgadzam z jego wypowiedźą. Czy któraś z pań nie zgodzi się z tym twierdzeniem…?;)

MARS NAPADA

1 komentarz

Chciałoby się zaśpiewać z Kazikiem ‚Hej hej Mars napada, przerażonych ludzi gromada. Hej hej Mars atakuje, żadnej litości nie czuje(…)’
No i mamy czerwoną planetę w zasięgu wzroku. Jest oddalona od nas tylko o 55 milionów kilometrów. Jednak pomiomo swej jaskrawości jest trudno dostrzec cokolwiek przy wieczornym ‚blasku’ miasta.
A jednak widziałam GO, i to już przedwczoraj. Miałam niepowtarzalną okazję popatrzeć na gwiazdy bez pomocy lunet itp. urządzeń. Gołym okiem podziwiałam Wielki Wóz, Mały Wóz, naszą wspaniałą Drogę Mleczną…[ czy tylko mi wszystko kojarzy się ze słodyczami?;)].
Tam gdzie ‚brak’ cywilizacji, na łonie natury, wielka nibygwiazda uśmiechała się do mnie z nieboskłonu… wiedziałam, że te mrugnięcia były skierowane do mnie. Wyciągasz rękę i wydaje Ci się, że dotykasz gwiazd, nieba… że są w twym zasięgu… To coś pięknego. To są cudne chwile, które zostają na długo w pamięci…

19.08.2003

2 komentarzy

Adasiu!
W tym dzisiejszym, szczególnym, dniu chcę Ci życzyć radości, jak najmniejszej ilości przeszkód na drodze życia, sprawdzonych przyjaciół i oczywiście tej wspaniałej miłości…

Witaj w ‚świecie dorosłych’ rybcia;)

Śle wielkiego buziaka ;*

Cudne manowce… cudne. Morze, piasek szum fal, silny wiatr. Jednym słowem się zachwyciłam. I zachwyciłam się przyrodą, krajobrazem… w żadnym wypadku Mielnem! No i wogóle to Mielenko górą! Cisza, spokój, mało ludzi. W Mielnie jest nie do wytrzymanaia, okropnie. Ludzi tłumy, przejść nie idzie a tylko jedna ulica, no i na plaży brudno, woda zmulona. Wychodzę z podziwu gdzie to wszystko się mieści. W Mielenku czysta woda, piasek pod nogami błyszczy i mewy tuż nad głowami. Od mojego ostatniego pobytu nad morzem upłyneło sporo czasu. Gdy tym razem po raz pierwszy wyszłam na plażę, to lazur wody i nieba zlewających się w jedno aż mnie przytłoszył. I to powietrze chłodne ale zarazem upalne i czyste. Nie przeszkadzały mi nawet zawirowania pogodowe i brak Słońca. Spacery po plaży i kompiel w morzu przy wietrze 7st.B to dopiero przeżycie… Chcialabym tam jeszcze pojechać…

Od ostatnich kilku tygodni bardzo dużo czasu poświłam na przesłuchanie jednej płyty, tudzież kilku. Ilekroć chciałam podzielić się moją, jakże subiektywną opinią o najnowszysm dokonaniu zespołu METALLICA to mi wygasała strona bloga, to się komputer zresetował albo inne niespodziewajki mnie zaskoczyły. Wszystko jednak mam zapisane na twardym dysku, którego nie da się wyczyścić-mojego mózgu.
Jednakże na dzień dzisiejszy mój mózg robi sobie długo zasłużone wakacje i recenzjo-opinia o płytce METALLICI pojawi się niebawem. Tymczasem… LBNPWM!

Powinny boleć mnie nogi. Ale nie, oczywiście u mnie zawsze na odwyrtkę. Tak bardzo boli mnie moje siedzienie[dupcia]. Hmm lecz czemu się dziwić-z lekka pykneliśmy 90 km. Żeby było śmieszniej normalną trasą z Ostrowa do Gołuchowa jest jakies 25 km. No ale 90 wychodzi przy jeździe opłotkami i wdychaniu cebulowego powietrza ;p Tak czy inaczej -Słoneczko już nigdy nie pojadę na przejażdżkę rowerową!!!
A w Gołuchowie piękny pałac mojej imienniczki[i przodkini;)] Izabeli z Czartoryskich Działyńskiej. Podobno można ją tam spotkać. Niedziela na łonie natury, dotlenienie organizmu i zanik czucia w pośladkach… nie ma co, udana niedziela.

Czyli jak samemu wykonać wieszak do przedpokoju.

Potrzebne:
płyta meblowa [gatunek:wiśnia] wymiar: 90cm długości, 12 cm szerokości
okleina w tym samym kolorze[ długość 2m]
8 wieszaków-uchwytów[ilosć zależna od upodobań]
4 śruby z kołkami rozporowymi[najlepiej z maskującymi zakończeniami]
dobre chęci

Koszty:
nie więcej niż 30 zł

Wykonanie:
płytę rozcinamy po skosie na dwie części[każda także zakończona skosem], i okleiamy okleiną; naznaczamy miejsca nawiertów na dziury do wieszaczków oraz do śrub-wiercimy; wkrecamy wieszczki; przykładamy do ściany i naznaczamy miejsce mocowania, w zależności od upodobania mocowania-możliwe abstrakcyjne ustawienie; wiercimy w ścianie 4 dziury[po dwie na każdą deskę], wciskamy kołki rozporowe, w kołki wkręcamy śruby-pomocna okazuje się tu wiertarka z wymienną głowicą; ustawiamy wiesczaczki pod odpowiednim kątem; odkurzaczem sprztamy po sobie śmieci i wieszak gotowy!
młodzi majsterkowicze-powodzenia!

Możliwe, że efekt końcowy bedzie pokazany publicznosci tu.

Kiedyś lubiłam ćmy, nawet bardzo. Przypominały mi mój tryb życia, wyłaniają się z ukrycia po zmroku, tak jak ja. Wydawało mi śię, że Matka Ntura zapomniała o tych ‚innych’ motylach. Wszystkie te barwnie ubrane, o delikatnych skrzydełkach Pazie Królowej i inne motylki, w dzień fruwają z kwiatka na kwiat. A tymczasem ćmy w nocy trzepotrzą swymi skrzydłami-wcale nie takimi delikatnymi. Bardzo lubiłam ćmy… do czasu. To istna plaga. Wieczorem nie da się zasnąć taki robią szum swymi skrzydłami. Nigdy jeszcze nie spotkaam się z taką ich ilością. Owszem, były zawsze ale nigdy aż tyle. Pod prysznicem sięgam po gąbkę a z pod niej ćma wylatuje, biorę ręcznik do wytarcia głowy – ćma. Zakładam buty-z buta ćma wylatuje. Momentami to zawału można dostać, tak wystraszą człowieka. Bardzo lubiłam ćmy… kiedyś.


  • RSS