melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2005

Pusto jakoś dookoła. Coś sie dzieje a w sumie nic. Opanowanie i niepokój. Radość i smutek. Żal.
Jakiś stan trzeba w końcu wybrać…
Jakoś troszke przykro jest…

[!]malibu już prawie gotowe, jeszcze bananówka i kawówka do zrobienia

I tylko troszeczke i tylko dwa dni. Na więcej nie mogłam sobie pozwolić czasowo. Nie to co w minionych latach, zreszta i sklad osobowy nie ten sam. Bez Wabba to nie to samo ;) Jeden z obejżanych spektakli to ‚Choroba albo współczesne kobiety’ Teatru Psychodelii Absolutnej z krakowa. niezwykle feministyczne wydiowisko o kobietach i przez kobiety zaprezentowane. I mimo, że wywołalo u mnie pewne sprzeczności i kontrowersje, to jednak wyjątkowo trafne. Przynajmniej tak ja to odebralam. Moje zdanie co prawda niezwykle subiektywne jest. Bo sztuka to sztuka i każdy może ją odebrać w inny sposób. Spektakl ukazywał podejście kobiet do życia, w szczególności problemu rodzicielstwa, i ich pozycji w świecie oraz męskiego spojżenia na kobiecą emancypacje – ‚Musimy rządzić, rządzić!’
Drugim obejżanym widowiskiem była monodrama Marcina Brzozowskiego pt. ‚Clapham Junction’. Różne głosy padły, ale osobiście bardzoej mi sie podobał ten występ. Niezwykle dźwięczny, dosłownie. Artysta zaangażował do współpracy publikę w tworzenie muzyki. Udawał poliglotę mówiąc w trzech językach, śpiewał. Najważniejsze myśli moim zdaniem, to motyw który powtórzył się na początku i końcu – ‚nie widzisz bo światło kiepskie, zamknij oczy i słuchaj’, oraz przedstawienie własnego ja.
Nie wiem, kto zwyciężył. I żałuję, że nie mogłam więcej obejżeć. Ale i tak jestem usatysfakcjonowana.

Byłam widzem na spektaklach i nadal czuje się jak widz. tylko nie jestem pewna co do tytułu tej sztuki, jaką oglądam. I nie towarzyszą temu żadne emocje… Dziwnie się jakoś czuję, bardzo dziwnie. I nie wiem co powinnam z tym fantem zrobić…

Niektóre notki można spokojnie przepisać z minionych lat i absolutnie nie stracą na swej aktualności.

Nieodparte wrażenie bycia poza nawiasem. Dawno temu było podobnie, tylko wtedy ten nawias był jakiś inny, łatwiejszy do zaakceptowania. Teraz? Czy to jest wgóle nawias, może niewłaściwe słowo? Zatem w jaki spsób określic ten stan?
Człowiek sobie żyje i świat sobie żyje. Pozornie idealna harmonia. Człowiek żyje w otaczającym go świecie. Świat wypełnia jego życie. Jednak nie jest tak do końca. Świat istnieje a obok człowiek patrzy na ten świat i próbóje go ogarnąć w jakiś sposób.
Tyle że jakaś niemoc mu to uniemożliwia. Świat nie dopuszcza do zmian i nie przejmuje się jednym człowiekiem. Bo czemuż miałby to czynić. Człowiek zostaje wykluczony z tego, co go otacza i pozbawiony wpływów.
I stojąc tak samotnie z boku stara sie ogarnąć myślami wszystko, ale jest to bardzo trudne… Bo nalepiej przecież jest, gdy człowiek za wiele nie myśli i nie przejmuje się.
Tylko jest maleńki problem, bo niekażdy człowiek potrafi reagować bezuczuciowo.

Dzień za dniem pada deszcz,
Słońce śpi
Jest mi bardzo bardzo źle

Ukochany miesiąc maj w tym roku mocno rani, rani głęboko. Znikła cała jego magia i wspaniałość. Źle się zaczął i …

Jak długo można być wystawianym na próby cierpliwości? Nie wiem. Lecz po maleńku zaczyna mnie wykańczać bycie wyrozumiałą i cierpliwą, grzeczna i miłą. To zawsze ja muszę się dostosowywac do innych, ja musze uważać na to, co robie i mówię. Innym wolno robic wszystko a ja powinnam się tylko uśmiechać. O ironio, to zawsze mi jest zwracana uwaga, że nie powinnam tego czy owego mówić, albo sie zachowywać tak a siak. No halo. Kim ja jestem? Czy nie należy mi sie równe traktowanie, wyrozumiałośc, życzliwość i uprzejmość ze strony innych ludzi? Myślałam, że dyskryminację mamy dawno za sobą. Hmm wygląda na to, że żyłam i nadal żyję w błędzie. Kobieta powinna milczeć i się ładnie usmiechać.
Zaczyna mnie to irytować. I mam w nosie, co pomyślą sobie o mnie ludzie… so fuck you anyway.

Dzisiejszy dzień sponsoruje piosenka pt. ‚Fuck U’ Archive

hroniczne cierpienia spowodowane:
1.przybrakiem bielizny wszelkiego gatunku
2.całkowitym brakiem ukochanego zapachu ‚My Manifesto’
3.brakiem podręcznika do ‚Procesu karnego’
4.brakiem słuchawek do czegokolwiek
5.brakiem napędu CD w komputerz
6.
7.
8.

[...].i brakiem paru innych potrzebnych drobiazgów

Dzisiejszy program sponsoruje piosenka:

Too Lost In You
[by Sugababes]

You look into my eyes
I go out of my mind
I can’t see anything
Cos this love’s got me blind
I can’t help myself
I can’t break the spell
I can’t even try

I’m in over my head
You got under my skin
I got no strength at all
In the state that I’m in

And my knees are weak
And my mouth can’t speak
Fell too far this time

Baby, I’m too lost in you
Caught in you
Lost in everything about you
So deep, I can’t sleep
I can’t think
I just think about the things that you do (you do)
I’m too lost in you
(Too lost in you)

ooh
Well you whispered to me
And I shiver inside
You undo me and move me
In ways undefined
And you’re all I see
And you’re all I need
Help me baby (help me baby)
Help me baby (help me now)

Cos I’m slipping away
Like the sand to the tide
Falling into your arms
Falling into your eyes
If you get too near
I might disappear
I might lose my mind

Baby, I’m too lost in you
Caught in you
Lost in everything about you
So deep, I can’t sleep
I can’t think
I just think about the things that you do (you do)
I’m too lost in you
(Too lost in you)

I’m going in crazy in love for you baby
(I can’t eat and I can’t sleep)
I’m going down like a stone in the sea
Yeah, no one can rescue me
(No one can rescue me)

Oooh, my baby
Oooh, baby, baby

Baby, I’m too lost in you
Caught in you
Lost in everything about you
So deep, I can’t sleep
I can’t think
I just think about the things that you do (you do)
I’m too lost in you

I’m lost in you
I’m lost in you
I’m lost in everything about you
So deep (so deep), I can’t sleep
I can’t think
I just think about the things that you do (you do)
I’m too lost in you
Too lost in you

Długi weekend dobiegł końca, przepraszm najmocniej jeszcze cały wieczór. Niemniej kończy sie. I co? Wypoczeliśmy? Nie słysze, głośniej proszę. Pan w trzecim rzędzie po lewej cos mruczy, że zmeczony. A pani w w lokach tu na przodzie jakaś taka niewyraźna. Wiem przydałyby sie jeszcze dwa dni zeby odpocząć od odpoczywania.
A na serio. Jedni odpoczywali ile sie da wyjeżdżając na długi weekned gdzie się da. Inni zwyczajnie w zaciszu działki lub ogrodu. Jeszcze inni udawali, że owszem odpoczywają pracując.
Dziwnie to potrafimy spędzać czas. Najsmutniejsze w tym jest tylko to, że nie potrafimy spedzać tego wolnego czasu. I tutaj daję dowolną interpretacje słowa ‚spędzać’.
Ja przyznaję się, odpoczęłam. Ale nie czuje satysfakcji absolutnie.
Czuję niedowartościowanie i wyrywanie czasu. Czasu, który powinien się należeć mi. I weekend sie kończy i czas się kończy.
A ja będę trwać nadal i cierpliwie. Tylko pytanie na jak długo wystarczy mi cierpliwości.


  • RSS