melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2005

Dużo rzeczy, dużo spraw się dzieje. Za dużo jak na tak krótki okres czasu. I żeby formalnościom stało się za dość, jak jedna sprawa idzie dobrze, inna się kompletnie pierdzieli.
Zaczynam być zmęczona tym wszystkim. Ale chyba ochłonęłam z tego najgorszego, z tej mieszanki wybuchowej. Potrzeba mi spokoju jak nic innego.
Jeszcze tylko kilka ważnych spraw. I koniec tygodnia. I co dalej? Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia czego tak naprawde sama chcę, to znaczy co mi się bardziej przyda, gdzie bedzie lepiej. Takie durnowate rozdarcie. A może to, a może tamto, lepiej siamto.
A do tego jestem strasznie śpiąca. I jestem mistrzem w przecieraniu pomidorów. Amen.

a moja playlista składa się z:
- Narcotic Thrust ‚I like it’(radio ed.)
- Narcotic Thrust ‚I like it’
- Narcotic Thrust ‚I like it’(club mix)
- David Guetta ‚The world is mine’
no to jakaś odmiana od ciągłego słuchania Toola bo bym popadła zbyt szybko w jesienną deprechę

a jutro, ekhm już dziś, przyjedzie Ruda aby na mnie bardzo źle wpływać

paranoja.
moje pięty są w makabrycznym stanie, mimo, ze buty juz nie obcierają.
dowiedziałam się, że zmieniłam upodobania muzyczne z powodu jednego wieczora spedzonego w klubie z muzyką taneczną.
dowiedziałam się rónież, że przebywanie w towarzystwie jednej z najbliższych mi osób szkodzi mi.
no i mój strój też jest jakiś bliżej niezinterpretowany.
czy ja jestem jakaś inna?

Idiotka wieczorową porą się postzarzała i to bardzo. Bo jakaś tak poważna jest, nie wygłupia się, gdy rozmawia na powazne tematy, mniej się usmiecha. To sa bardzo poważne zarzuty. Co ma Pani Idiotka na swoje usprawiedliwienie?
Wysoki sądzie przyznaję sie do wszelkich stawianych mi zarzutów i proszę o przykładne ukaranie.
Pani Idiotko czy chce Pani przed zapadnięciem wyroku jeszcze cos dodać.
Owszem Wysoki Sądzie, za pozwoleniem. Bo ja to niechcący. Może i faktycznie, mniej się usmiecham ostatnio, ale też udawanie uważam za coś złego. Dlatego gdy brak powoduów do tego prawdziwego szczerego uśmniechu, to wole go nie pozorować. No też prawdą jest, że jestem poważniejsza. Może to z wiekiem przychodzi, odchodzi znów przychodzi i tak na zmianę? Nie wiem. Wiem tylko, że poprzez większą powagę chiałam zwrócić uwagę na poruszane sprawy. Chyba błędnie sądziłam. Wysoki Sądzie proszę o karę lecz niech to nie bedzie taka jak do tej chwili. Łzy już się kończą. A ja chcę na nowo móc sie śmiać. Ale nie udawać, tylko tak naprawdę.
Wysoki Sąd weźmie to pod uwage i udaje sie teraz na naradę.

A moje słowa padają w pustą przestrzeń…

W sumie to tytuł powinien brzmieć:’głupia jestem part trzy’ czy jaki tam jest już numer. Ale nie będę sie powtarzać.
Tak idiotka i to wybitna idiotka. O czym wogóle ja myslę, i jakie mam prawo czegokolwiek oczekiwać? Przeciez powinnam być potulna jak baranek i akceptować wszystko z uśmiechem na twarzy. Przykro mi niezmiernie, że moja natura jest nieco bardziej skomplikowana. Zresztą śmię przypuszczać, że nie tylko moja natura taka jest. Ale czy to ważme. To ja mam najwyraźniej jakieś problemy.
Taka już jestem, ale gdy czuję, że coś idzie nie tak jak powinno, staram się temu zaradzić. I to nieważne czy to moja wina, czy ja popełniłam, albo popełniam błędy. Czy tezż ewidentnie co innego, tudzież ktoś inny jest przyczyną.
Zaczyna to jednak być męczące, irytujące a co najważniejsze upokarzające. Boli. Nie chcę więcej razy się płaszczyć, przepraszać za coć czemu wcale nie jestem winna, i starać się naprawiać. Choć raz ten jeden raz mam prawo być bierna. Chociaż znając siebie nie wiem jak długo bedę potraifła wytrzymać. Jak sie coś spierdzieli to trzeba to naprawić. Ja nic nie spierdzieliłam. Gdyby tak było to pierwsza, nie czekając na specjalne okazje, nie marnując czasu starałabym się jak najszybciej wszystko wyjaśnic i naprawić.
Teraz jednak będę modlić się o cierpliwość i o szybkie ochłonięcie, bo co prawda półtorej godziny na zimnie ostudziło choć odrobine ciało, ale serce nadal boli i piecze.
Nie wierzę i długo nie będę umiała uwierzyć…

‚Black then white are all I see…’ by Tool

Art.300.[obowiazek pouczenia] Przed pierwszym przesłuchaniem nalez pouczyc podejrzanego o jego uprawnieniach: do skladania wyjaśnień, do odmowy składania wyjaśnień lub odmowy odpowiedzi na pytania, do składania wniosków o dokonannie czynności śledztwa lub dochodzenia, do korzystania z pomocy obrońcy, do końcowego zaznajomienia sie z materiałami postępowania jak rownież o uprawneniu okrślonym w art.301 oraz obowiązkach i konsekwencjach wskazanych w art. 74, 75, 138, 139. Pouczenie to nalezy wreczyć podejrzanemu na pismie; podejrzany otrzymanie pouczenia potwierdza podpisem.
Art.301.[przesłuchanie z udzialem obroncy] Na żądanie podejrzanego należy przesłuchać go z udziałem ustanowionego obrońcy. Niestawiennictwo obrońcy nie tamuje przesluchania.

epilog[wyczytany z opisu na gg] ‚Nie będę zeznawał przy tablicy bez mojego adwokata’

Chyba powinnam sie zresetowac. Albo najlepiej sformatować moją własna osobę. Wykasować zawartość całej siebie. I mam prawo, pełne prawo sie użaliać nad sobą choć tu, bo nigdzie indziej już nie mam możliwości. Choc nie wiem, czy to jest akurat mozliwości przyczyna. Moja osobowość samotnika bardzo mi odpowiadała i odpowiada nadal, ale. No właśnie ale, do k**** nędzy ile można byc samemu? Dosłownie SAMEMU. Tak sie pięknie zawsze składa, że Iza jest dla ludzi na każde zawołanie, bo jest uczynna, bo zawsze i wszedzie, bo wysłucha, bo jest kochana, bo pomoże i takie tam. Ale kiedy to właśnie ona ma jakieś trudne dni, kiedy to ona potrzebuje z kimś pgadać, albo choćby zwyczajnie pobyć, nawet się nie użalać czy marudzić, zwyczajnie potrzebuje towarzystwa, to zostaje sama jak strach na wróble na samym środku kilkuhektarowego pola. Amen.
Miałam kiepski humor, źle się czułam psychicznie, kilka spraw na raz na głowie i miałam potrzebę oderwać się od tego. Już nawet nie zależało mi na wygadaniu się, ale zwyczajnie na jakimś towarzystwie. Z czterech osób, do których się odezwałam nikt nie odpowiedział[pomijam tutaj jedną osobę, z którą rozmawiałam o spotkaniu, ale w innym formacie]. Jaki z tego wniosek. DUPA! wielka dupa, nie pozostało mi nic innego niz załamać się. Bo wychodzi na to, że jestem żałosnym człowiekiem, z którym nikt nie chce, abo nie ma czasu i ochoty się spotykać. Makabra, masakra, porażka i jeszcze parę innych określeń… Nie wiem, poprostu nie wiem jak powinnam zareagować. Czuję się z tym faktem fatalnie… I na tym chyba zakończę użalanie sie nad moją własną osoba, bo jeszcze usłyszę, że nie mam innych problemów tylko takie.

Nigdy w życiu nie przypuszczałam, że tak błacha sprawa może tak mocno na mnie odziaływać. Jakoś tak smutek i złość i przykro ogólnie. Oczekujesz czegoś a później rozczarowanie… Dlaczego nie potrafię się tego nauczyć…


  • RSS