melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2005

These precious things
Let them bleed, let them wash away
And I’m so sad
like a good book
I can’t put this
Days Back
a sorta fairytale
End
what do you plan to do with all your freedom?

So is it goodbye?
Is it time to set you free?
Is it time to let it fly?
Is it time to let it bleed?
And the road travels on
But I’m still near you
In my life, like a song
I will still hear you
Still …

Były sobie raz andrzejki.
Były sobie nie raz zawroty głowy.
Były sobie bóle okazjonalne.
Są sobie źródła prawa.
Są sobie smutki wszelakie.
Są loki na głowie.
Są dobre duchy.
Są złe trole.
Są zakłucenia.
Będą ustawy budżetowe.
Będą ubezpieczenia.
Będą rozmowy.
Jest Chuck Manginoe z dziećmi Sancheza.
Jest nie tak, jak powinno być.

chyba się gdzieś zgubiłam i nie bardzo wiem gdzie jestem
tak dalecy od siebie jak gwiazdy dwie
a miało być blisko
zgubiłam się, gubię wątek, gubię myśli
myśli jest za dużo, zbyt wiele spraw niedokończonych
i tak samotnie jakoś, niby ludzie są do okoła, ale tak jakby ich nie było
między ziemią a niebem, ta grawitacja powala mnie w swej dosłowności
czarno przed oczyma, zimno, ciepło
halo gdzie ja jestem, co się dzieje
a to tylko moje łóżko

MIĘTOWO MI

Brak komentarzy

A rzecz będzie nie o mięcie, ale o jej wysokości Madonnie. Tak mili państwo. Co tu dużo mówić. Madonna stanowi klasę sama dla siebie i porównywanie jej z kimś innym jest poprostu dużym nietatktem. Nagrywała ona lepsze i gorsze albumy, miewała wzloty i podupadała w swej kariwrze, ale to, że na szczycie jest zawsze to prawda niepodważalna.
Nigdy nie należałam do grona zagożałych fanów madonny, ale zawsze podobały mi się jej kawałki. No przesadziłam, nie wszystkie mi się podobały.
Madonna potrafiła zaskakiwać zawsze wyglądem i muzyką. Album ‚Confession On A Dance Flor’ jest zwróceniem się w stronę muzyki tanecznej. Wpada w uchu. Już drugi dzien kręci się w odtwarzaczu i się nie nudzi. Madonna nie zaskoczyła słuchaczy szokującym wyglądem czy też drastyczną zmiana klimatów muzycznych. Nagrała poprostu bardzo dobry muzycznie album. Jak to mój brat określił :Kobieta wie z czym do ludu. Nie da sie zaprzeczyć, że babka ma idealne wyczucie panującego w danej chwili trendu. Trafiła w gusta nie ma co. Album idealny na andrzejkowe i karnawałowe impreki.
Mój numer jeden z tego krążka ‚Sorry’

Ktoś [klolik] stwierdził, że draże kokosowe nadają życiu sens. Owszem, nie zaprzeczam. Jednak pozwolę sobie zauważyć, że kakao nadaje życiu smak. Nie tam takie rozpuszczalen, co ledwo kolor ciemniejszy od mleka nabierze. Ale takie prawdziwe, ciemne, sypane kakao z kartonika, które trzeba posłodzić i rozpuścić w gorącym mleku. Takie narawdę mocne, o intensywnym ciemnym kolorze, wyśmienitym smaku i aromacie, który roznosi se po całym pokoju. To jest kakao. I to kakao nadaje smak, który na długo pozostaje w ustach. Kubek już pusty, smak został. Może już pora spać?

Kakao nadaje życiu smak, a Albinoni upaja swym Adagio.
Kolejny tydzień mija pod znakiem muzyki klasycznej.
np. Tschaikovsky ‚Swan Lake’

Niech ktokolwiek mnie dowartościuje i powie, że jestem ładna, proszę…:)

Czy drobne małe sprawy mogą być ciekawe, fascynujące, drażniące itepe? Bo przeciez na błachostki to zazwyczaj ludzie nie zwracają uwagi. A szkoda, hasłem przewodnim powinno byc to zdanie ze starej reklamy ‚mała rzecz a cieszy’, choc z tym cieszeniem to nie zawsze prawda. Za dużo kręcenia w koło. Chodzisz ulicą dość często i nie widzisz, że chodnik się świeci. Ostatnio po raz pierwszy zwrócilam na ten szczególik uwagę. Na Półwiejskiej świecą się lampy wprawione w podłoże. Tylko się zastanawiam dlaczego ja nigdy wcześniej na to zjawisko nie zwróciłam uwagi. W każdym razie efekt można uznać za hmm uroczy?
A pod rodzinnym domem na naszym mega skrzyzowaniu podobno w ubiegłym tygodniu zderzyły się bardzo poważnie dwa auta i cala ulica w szkle, tyle że ja dowiedzialam się o tym dopiero wczoraj, jak przy kawie dyskusja na temat głupoty kierowców się wywiązała. Interesujące i to jedno auto nawet w drzewie zakonczyło swój żywot.
Ze spraw irytujących. Mój biust. Nie, o tym juz było. Mam dość czytelne i wyraźne pismo i przywykłam, że to ode mnie ktos na wykładzie coś przepisuje bo nie nadążą, albo nie zrozumiał. Ale zazwyczaj ludzie się pytają czy moga zerknąć. A dziś tak miła ‚koleżanka’ nawet nie zerkała dyskretnie mi przez rękę tylko legalnie nos wsadziła mi w notatnik, żeby przepisać to co zgubiła u siebie. I robiła tak nie raz. Ale wyglądalo to tak komicznie, że z trudem powstrzymywałam śmiech.
Sytuacja: ja siedzę ‚koleżanka’ obok. Mam w zwyczaju trzymać notatnik na kolanach, co też robiłam. Koleżanka więć musiała ‚nurkować’ w kierunku moich kolan żeby cos tam zobaczyć. Gdyby zapytała to bym jej te notatki na ławce położyła. Ja slucham co pan do nas nawija o polityce pieniężnej. Patrze w dół a ktoś ogląda mi kolana w przybliżeniu. Sic! Rotfl! I sama nie wiem co jeszcze. Nadal śmiać mi się chce.
Coś miałam jeszcze napisać, ale zapomniałam.
Acha, plyta Rojksopp ‚The Understanding’ dno totalne, zawiodłam się. Poprzednia była rewelacja a ta ma może ze trzy kawałki z hiciorem ‚What else is there?’ są do posłuchania reszta [tutaj pada słowo nieparlamentarne].
Acha2. I coś się spaliło na płycie głównej, ale tak, że ona działa, tylko że cos tam nie działa.
Acha3. I ta nowa gazeta ‚Nowy Dzień’ dla mnie przeciętna.
Koniec.

http://www.nzs.org.pl

popieram

Ogłaszam konkurs, może nawet będą nagrody. Pytanie brzmi: czy łatwiej powiedzieć drugiej osobie coś miłego, pozytywnego, czy też może skrytykowąć, zwrócić uwagę bo tak jest łatwiej. Co się nasówa z tym pytaniem, łatwiej dostrzec pozytyw czy negatyw?

Przejdźmy do meritum. Bohaterka dzisiejszej opowiastki nie wytrzymała sytuacji i wybuchła. No bo niby jak długo można wytrzymywać i znosić w milczeniu, ciszy i pokorze uwagi i krytykę? Otóż już wyjaśniam w czym sprawa. Pozornie miły wieczór, nagle ni stąd ni z owąd nasza bohaterka słyszy: ‚Tu z boku na twarzy robią Ci się takie fałdki’. Piorun z jasnego nieba trafia w szczypiorek. Cofnijmy się w czasie o jakies dwa tygodnie. Znów zwykły wieczór i znów pada uwaga o treści:’Ale te twoje piersi są małe’. Po czym troche później tego samego wieczora: ‚Teraz z tymi włosami coraz bardziej upodabniasz się do Miss Borowiczowej’ [dla niewtajemniczonych Borowiczowa to ex MissPolonia, a bohaterka jej wybitnie nie trawi i nie znosi, przy czym bohaterka dopiero co przycieła, rozjaśniła włosy i ma delikatną grzywkę]. Wówczas nasza bohaterka ledwo to wytrzymała, choć długo płakała i nie rozumiała tego wszystkiego. Teraz nie wytrzymała i całą noc beczała w poduszkę. Bo w głowie się nie mieści jak można tak skwitować drugą osobę. I dodać jeszcze, że robi afery albo odstawia szopki z byle powodu. Po czym przesłać sms o treści w stylu ‚nie wiem co jest powodem twojego zachowania i nie powiesz mi, ze to przez moje drobne uwagi…’.

Po raz pierwszy i ostatni piszę do Ciebie i o Tobie tak wprost i bez ograniczeń. Co jak co, ale nigdy bym się tego nie spodziewała i zrozum, że to nie są afery i szopki. Nie wiem jak Tobie tak łatwo przychodzi zranienie mnie i twierdzenie, że przecież nic nie zrobiłeś. Nie pamiętam kiedy powiedziałeś ostatni raz, że Ci się podobam, że ładnie wyglądam. Od zawsze słyszałam negatywy odnośnie butów, stroju, fryzury czegokolwiek. Nigdy nie powiedziałeś, że podobają Ci się moje oczy tylko, że tusz posklejał mi rzęsy i brzydko wyglądam. Nigdy nie powiedziałeś, że mam ładne pofalowane, pachnące i miękkie włosy. Tylko że jestem rozczochrana. Przez kogo mam byc doceniona jeśli nie właśnie przez CIEBIE. Zresztą inni potrafia się zdobyć na miłe słowo. Ty nie. A mi właśnie tego potrzeba. Dla kogo zrobiłam ten kolor włosów?? Przecież ja nie znoszę blondu. Nie dostrzegłeś tego, że w zeszłym roku byłam bardzo szczupła, wręcz chuda[po szpitalu], ale gdy teraz udało mi się odzyskać w końcu normalną wagę mówisz, że mam fałdki. A najbardziej zabolało, gdy usłyszałam, że skoro nie pochwalasz i niedoceniasz, to znaczy, że muszę się bardziej postarać… Czy tak ma wyglądać relacja między dwojgiem ludzi? Czy ja już na nic więcej nie zasługuję tylko na gorzkie słowa? Czy jestem naprawde taka fatalna, zła, brzydka?
Może to wszystko to czysta fizykalność, zewnętrzność. Ale jakby nie było to się składa na całość, na MNIE i też sie liczy…
Jest mi źle, smutno ale czuję też złość…
‚Pray to God I think of a nice thing to say
But I don’t think I can so fuck you anyway’

A do tego wszystkiego zastanawia mnie kto znów ‚obrobił mi dupę’ mówiąc kolokwialnie. I szkoda, że ludziom brak cywilnej czy może moralnej odwagi żeby mi to powiedzieć wprost. Tylko przypadkiem cos im się wymsknie. Zaczyna mnie to męczyć.

W pólitrówce po finlandii stoi cudna chryznatema w kolorze zółtawo-złocistym. Z bliżej newyjaśnionych mi dziś okoliczności, pomimo przebywania w domu mój obiad składa się w chwili obecnej ze skibki chleba z białym serkiem i skibki chleba z nutellą[nutelą?]. Wogóle to już trzeba by nowy słoiczek tej czekoladowej pyszności kupić, bo ja jak się dorwę, to cały wyprowadzam. Ze spraw aktualnych i pozytywnych – uczę sie pić zieloną herbatę[bo ponoć zdrowa], tyle że pierwszy wywar tekturowym kartonem jedzie. No ale za to dla motywacji dostałam zajebistą żółtą filiżankę ze spodeczkiem i jakoś tak dodaje to energii.

Poza tym doszłam do wiadomego mi już od dawna wniosku[taa doszłam do czegoś co już wiem, paranoja], że jestem niedoczekane jaje, że chciałabym efekty widzieć już, teraz. A każde niepowodzenie wyprowadza mnie z równowagi, dobija i popadam w depresję. Teraz anjbardziej potrzeba mi wyrozumiałości i wsparcia, NIE dobijania. Nienawidzę porównywań i przykładów. Nie jestem jak inni, jestem JA, jestem sobą. Niech ktoś mi powie coś miłego i przytuli bardzo mocno, bo mam ochotę popłakać sobie.

płyta kończącego się tygodnia: Lenny Kravitz ’5′

wieczorna posprodukcja: dogadzam sobie opróżniając butelke likeru czekoladowego, który miał być poczatkowo typu ‚malibu’, zagryzam to czekoladą bakaliową i popijam zieloną herbatą słuchając Lennego i Pink Floyd, poszukując ładnej i estetycznej obudowy do komputera. Czy mówiłam już, że no, ten, no nie jest dobrze. Jak zwykle wtedy, kiedy potrzeba powylewam sobie smutki i popłaczę w samotności, bo jakby mogło być inaczej. W samotności najlepiej. Jest 23:37, butelka na szczęscie pusta i chyba pójdę spać.

R.I.P

1 komentarz

Ciekawi mnie w ilu procentach ta szumna refleksja i zaduma jest dziś prawdziwa. Są tacy, co kompletnie sie nie przejmują tym świętem, bo i po co, są tacy co świrują i latają na wszystkie cmnetarze. A ile jest tych, co naprawdę czuja jakąś wage tego święta. Wogóle to denerwóje mnie gdy słyszę, że mam byc poważna, nie wygłupiać się. Przecież to powinno byc radosne święto. Poza tym to ogromna hipokryzja w wydaniu ponad polowy społeczeństwa. W ciągu roku nie pamietaja, że gdzieś tam na cmentarzu leży ich rodzic, dziadek, czy ktokolwiek z rodziny. A tu nagle w jedne dzień chcą sobie chyba wyrobić ‚na zaś’ dobra opinię, bo przecież pamietali i na wszystkich świętych znicz i kwiaty przynieśli. Mi się zdarza w miare często gościć na cmentarzu. W zwykły dzień w zwyklym miesiącu naprawdę jest niewielu tych, co pamietają. Bo przecież czasu nie ma.
Z niedługo ubiore się i pojadę na jeden cmentarz a później na drugi i co? Zobaczę moje ciotki zbierające lsitki z grobów bo ten głupi wiatr wieje i wieje, każdy będzie sie gapil na każdego bo przecież rewia zimowej mody, trzeba skompentowac jeszcze wystrój kilku grobów. Eeee, bleee.
Pamietam, że będąc malymi dziećmi z moim bratem i kuzynka mielismy ogromny ubaw na cmentarzu maczając palce w gorącym wosku. Wtedy były takie znicze, teraz ich nie ma a nam jako doroslym nie przystoi się wygłupiać.
Acha i jak jeszcze raz usłyszę, że te znicze to przyniosła ta a ta, a te kwiatki są od tego czy tego, to mnie chyba piorun trafi. Bo do jasnej cholery dziadkowie jeśli dobrze liczę mają ponad piatke wnucząt a od zawsze to tylko ja i Marcin biegamy sprzątamy i robimy za służących przez cały rok i we wszystkch świętych.
Basta.
Amen.
R.I.P


  • RSS