melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2005

makijaż oczu był tak mocny i ostry[wyrazisty], aby przez cały czas krążyła nam w głowie myśl, że każda uroniona łza może spowodować rozmazanie tegoż jakże misternego dzieła, a co się z tym wiąże zrujnowanie naszego wspaniałego wyglądu. Konkluzja: ostatnimi czasami taki oto makijaż nie raz i nie dwa ratował życie mi i Rudej. Na uronienie kilku, a nawet kilkunastu łez można sobie pozwolić tytlko na mymłożu [czyt.martyłożu].

Makiełki w formie zamrożonej można po świętach wsadzić do mikrofalówki, odmrozić je i zjeść ze smakiem jak, właśnie ja to czynię stukając palcami w nowiusieńką klawiaturę.

Dobre duchy istnieją i zjawiają się wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy. No ale to główna zaleta dobrych duchów.
A przepis na miło spędzony czas to dobre duchy w liczbie min. 1[ja miałam w porywach 2 egzemplarze], czerwone półsłodkie Imyglikos popijane martini z lodem i zapychane żywcem.
Śnieg zapada wszystko i zasypie i zmrozi te rany, co tak trudno się goją.
A na serio to moje ulubione zajecię ostatnio to bieganie po podwórzu i na ulicy z odśnieżaczem i odkopywanie chodnika ;)
A jeśli Foch będzie upierdliwy i niedobry dla Rudej i będzie strzelać fochy to go uduszę.
Jakoś coraz bardziej to pamiętnik zaczyna przypominać, dobrze że rok się kończy skończy sie pamiętnikowanie w tej formie.
A jutro będzie miło, prawda? No. Choć miało być zupełnie inaczej… Ale, ale.

Oto moja playlista na koniec tego roku, co nie oznacza, że są to ‚przeboje’ roku. Poprostu tymi kawałkami postanowiłam zakończyć ten rok.

1.Richard Ashcroft ‚I get my beat’
2.Możdżer-Danielsson-Fresco ‚Smells Like Teen Spirit’
3.Royksopp ‚What else is there’
4.Chuck Mangione ‚Children of Sanchez(Finale)’
5.Jose Gonzalez ‚Heartbeats’
6.Porcupine Tree ‚Lazarus’
7.The Cardigans ‚Erase/Rewind’
8.Garbage ‚Trick is to keep breathing’
9.Deep Purple ‚Sometimes I feel like screaming’
10.Simon Says ‚Late at night’
11.Gorillaz ‚Feel good inc.’
12.Archive ‚Fuck U’
13.Heroes Del Silencio ‚Entre dos Tierras’
14.Shakira ‚Don`t bother’
15.Unkle ‚Eye 4 an eye’
16.Kult ‚Kocham Cie a miłością swoją’
17.Daybre ‚Hyped-up Plus Tax’
18.Sarah Maclachlan & Delerium ‚Silence’
19.Raja Mustaq ‚The Sculpture(Peugeot206)’

Myślałam, że już potrafię normalnie dzielić się, tym co było. Rzopłakałam się u Wabba na kanapie mimo, że strałyśmy się aby tak nie było.
Długo będzie wszystko wracać do normalności. Ale wiecznie też człowiek nie może być załamany. Wracam do żywych. Końcówka roku fatalna, ale śnieg zapada wszystko, wyczyści brud świata. Mróz wychłodzi emocje, zmrozi złą energię. A ja? Zaczynam wierzyc w dobre duchy, pojawiają się wtedy, gdy człowek ich naprawdę potrzebuje i dawają iskierkę pozytynego ciepła.

program sponsoruje motorolla i kawałek pt.’Hyped-Up Plus Tax’ grupy Dabrye

CISZA USPOKAJA

1 komentarz

Heaven holds a sense of wonder…
and I wanted to believe
that I’d get caught up
when the rage in me subsides

I am sinking
in this silence
in this white wave
in this silence
I believe
In this silence i am free…

[no a poza tym to dupa, i jeszcze raz usłyszę pytanie o sylwestra to zabiję własnymi, osobistymi rękoma]

do Świąt, i wogóle chyba za dużo zjadłam dlatego brednie będę pisała.

Od ładnych paru lat zrobiła się, że tak powiem ‚moda’ na ratowanie karpii. Hmm ciekawe skąd do nas ten obyczaj świateczny dotarł? Z tego co mi wiadomo, to w takim kraju po drugiej stronie Atlantyckiego Oceanu uwalniają indyki. No ale pomińmy tę aluzję. Ratujcie karpie. A dlaczego właśnie karpie i dlaczego przed Świętami? Się pytam, no? Chyba jestem tępa jakaś bo żadna argumentacja do mnie nie trafia za bardzo. Jakoś Ci wszyscy miłośnicy karpików, tudzież innych rybek przez pozostałą część roku nie protestują. A jakże podatni ludzie im wierzący przez reszte roku wpierdalają szynki, kotlety i inne dobroci przetwórstwa mięsnego. Przykro mi, nie jestem wegetarianką, choć jadam mięsa bardzo mało. Ale jakoś to do mnie nie trafia, żeby robić przed Świętami afere o karpia na wigilijny stół. Jakoś tak moda przyszła i ratujmy karpie, ale od dawien dawna jak tradycja stra nikt wcześniej nie protestowała, wręcz tłumnie w kolejkach wyczekiwano aż ryby pojawią się w sprzedaży. No i inna sprawa, to są chodowlane ryby ze specjalnych stawów. Wniosek: przeznaczenie=konsumpcja. I przyznaję, żę nie mogę ścirpieć widoku zwierząt transportowanych do miejsca ich przeznaczenia. I brzydki jest widok karpia miotającego się w reklamówce. No ale tak na hoł śiup, na zawołanie działaczy zwierzęcych zmienimy nasze tradycje od zaraz? Ja nie.
[dla niewtajaminiczonach tak a'propos miotających się karpi, karp nawet po zabiciu, odcięciu głowy i wypatroszeniu potrafi jeszcze na patelni podskakiwać -> wiem z doświadczenia].

A z innaj choinki mój duch Świąt Bożęgo Narodzenia zrobł sobie urlop i gdzieś wyjechał. I ogólnie nie mam nastroju do świętowania. Uśmiecham się, zagryzam zęby bo nie chcę rodzicom przykrości sprawiać a chętnie bym przemówła ludzkim głosem do kilku osób. Wydarzenia sprzed jakiegoś czasu też dały się odczuć w tym całym świątecznym rozgardiaszu.
Nie ważna wiara, podobno to Święta rodzinnego ciepła, bliskości ludzi. Czuję się wybitnie samotna i zapomniana. To, że rodzice mnie kochają, to wiem doskonale. Ale ogólnie jakiś wierszyk esemesowy od jednej czy dwóch osób. Jakiś mail. Odechciało mi się tego wszystkiego. A na dokładkę to i Sylwester poszedł się jebać. Tak że końcówka tego roku jest fatalna.
Żeby było weselej od dwuch dni boli mnie głowa. Nie wiem od czego i chyba jedym lekarstwem będą jakieś uśmierzacze bólu.
Mam ochotę położyć się teraz spać, zasnąć głębokim snem i obudzić się po nowym roku. Może wtedy będę umiała inaczej spojrzeć na ten Świat.

No to koniec szkoły na ten rok, co nie oznacza, że koniec nauki. Może coś uda się ruszyć przez te kilka dni.
Poza tym moje oczy mają charakter. Niby nic, ale niektórzy potrafią dostrzec.

Od paru dni czytuję pewien blog. Czytuje i mam wrażenie, że czytam to, co sama bym chciała napisać. Że pisząca to osoba to ja. Nawet przytacza te same piosenki co mi kołaczą sie po głowie, to samo odczówa. Coś niesamowitego.

Poza tym skończyłam czytać ‚Pana śmiertelnego’ autorstwa Andrzeja Żuławskiego. Hmm niby o Piłusudskim, niby o Hemigway’u. O śmierci, o samotności, o miłości. Sama nie wiem, do mnie ta książka nie trafiła i wydaje się być o niczym. Poza tym tzw. podmiot liryczny[?], tudzież opowiadający, zdaje się mówić też o sobie. W każdym razie ‚Wierność’ to film Żuławskiego, i o tym filmie jest wspomnienie w książce, poza tym o jakiejś podłej żonce ‚Lisicy’ i kochanym ‚sunku’. Bądź co bądź chyba mało rewelacyjna książka skoro męczyłam ja dwa miesiące i nic nie zrozumiałam.

Udaję, że jest dobrze, uśmiecham się. Nie płaczę. I mimoże w środku jest kompletnie inaczej to niech na zewnątrz tak zostanie. Nie jestem kaczką po której wszystko spływa jak deszcz, i nie potrafię życ jakby się nic nie stało. Ale niech to będzie tylko we mnie.

I tak też w środku wszystko śpiewa wersy z ‚Again’ Archive, ale na zewnątrz dla formy niech brzmi:
So don’t bother
I won’t die of deception
I promise you won’t ever see me cry
Don’t feel sorry
And don’t bother
I’ll be fine

ZIELONO MI

Brak komentarzy

Ale to tylko topik. Bo nie jest zielono. Nienawidzę kiedy kończą się tabletki. Nienawidzę kiedy się rozregulowują pewne sprawy. Nienawidzę kiedy boli. I zastanawiam się który ból jest gorszy, fizyczny czy psychiczny? Fizyczny da się załagodzić zniczulaczami.
A psychiczny? Wczorajszy wieczór dał małe oderwanie od tego drugiego. Choć wiem, że mogłabym się bezkarnie rozryczeć i nic by się nie stało, to jednak walczyłam dzielnie żeby tego nie zrobić. Udało się i kilka miłych i ciepłych słów pomogło. Dawno nie czułam TEGO chwilowego luzu. I może to nie najlepszy sposób ale spojrzałam z innej strony.
Wiem, że nie potrafię od tak żyć jakby nic się nie stało. A najbliższy czas z pewnością nie będzie ułatwiać mi ‚normalności’. Uczę się żyć na nowo, choć przypuszczam, że to banalnie i debilnie brzmi. Muszę.

Mała czarna urodziła śliczną córeczkę… Wszyscy się bardzo cieszymy…

Ukojenie przynosi Leszek Możdżer i jego pianino, oraz najpiękniejsza piosenka jaką ostatnio słyszałam – utwór z pewnej reklamy z kolorowymi piłeczkami…
A o Strachach na Lachy napiszę przy okazji… już nie ma komu zaśpiewać ‚dziń dobry…’ a tyle sensu jest w tym kawałku…

Chyba to była najgorsza noc od chwili…
Nie umiem, nie potrafię, szkoda słów…
I dawno się nie czułam tak cholernie samotna…
I dlaczego ciągle coś we mnie krzyczy…?
Jest coraz bardziej realnie…

Things get damaged
Things get broken
I thought we’d manage
But words left unspoken
Left us so brittle
There was so little left to give

Angels with silver wings
Shouldn’t know suffering

PEŁNIA

Brak komentarzy

I taka jasna noc. Jasna jak to dziwnie brzmi, noca jest ciemno.
Tylko dziś pełnia jest i to Księżyc swym blaskiem sprawia tą jasność. Idąc z dworca PKP do domu w tej ciemni było jasno. A uroku dodawał brak świecących lamp ulicznych… Tak jakby Księżyc chciał sprawić mi odrobinę przyjemności. I udało mu się, stanęłam na środku skrzyżowania, nic nie jechało, pusto. Żadne światła się nie paliły. Tylko ta jasno błękitna wpadająca w srebro poświata wokół mnie. Uśmchnełam sie do Księżyca. Uśmiechnęłam sie po raz pierwszy od… I oczy się zaszkliły nagle. Ale usmiechnęłam się przez łzy. Tylko Księzyc mnie rozumie, tylko Księżyc zawsze wiedział co czuję…

Moon covered determined to find, to find my place of hiding…

Tylko nie myśl, tylko nie myśl, tylko nie roważaj, tylko nie pamiętaj, tylko nie rozmyślaj, tylko nie przypominaj, tylko…

Nie umiem…

I tylko tak przypadkiem zauważyłam, że chyba nikt tak pieknie i prosto nie pisał o miłości w tekstach piosenek jak Grabaż, ale chyba już kedyś to napisałam…

Could I laugh again?

BURZA

1 komentarz

Jestem w stanie pozabijać ludzi, którzy nie potrafią pogodzić się z brakiem internetu przez trzy, cztery dni. A do tego mam nieodparte wrażenie, że wszystko jakby się działo za moimi plecami. No a suma sumarum to ja obrywam od sąsiadów za niedopowiedzenia, ja obrywam od rodziców za telefony od zdenerwowanej sąsiadki. I jeszcze nikt nieraczy mnie poinformowac o tym, jak sprawy się miewają. SICK! Koszmar.

Koszmar to też te wszystkie piosenki, które przypominają, a nawet jeśli nie przypominają to opisują, to co się ze mną dzieje w chwili obecnej. Nigdy bym nie powiedziała, że jest tego taki ogrom. Definitywnie i demonstracyjnie znienawidziłam Guns’n'Roses.

I jeszcze się coś w środku wzbiera, boję się tego. Muszę się bronić, tylko nie wiem jak…

Naprawdę nie chcę widzieć i nie chcę czuć…


  • RSS