melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2006

TA CHWILA

1 komentarz

Kochankowie już nie płyną na Madagaskar
Mej powieści setna kartka
Jest zapisana
Ta chwila, ten moment
Ta myśl, że nie wiszystko stracone
Choć Ciebie straciłam
Przypływu mnie fala nie zmyła
Puk puk pukam się w głowę
Nie przychodzisz tu na gotowe
Za darmo nie ma niczego pora sobie zdać sprawę z tego
Madagaskar mgła okrywa wełnianą kołdrą
Mej powieści setna kartka
Łzami zalana
Ta chwila, ten moment
Ta myśl, że nie wszystko stracone
CHOĆ CIEBIE STRACIŁAM
PRZYPŁYWU MNIE FALA NIE ZMYŁA

Jak będę sobie tak w koło śpiewać, to w to uwierzę. Powinnam już powiedzieć, że w to wierzę. Ale nadal muszę z przykrością stwierdzić, że jest gorzej niż miałam nadzieje, że jest. Zagmatwane to bardzo. Przez ostatnie kilka miesiecy staram się ułożyc sobie na nowo życie. I niby juz jest ok i nagle coś pęka… Czy zapomnienie leży w kwesti samego chcenia i niechcenia? Czy jest to niezależne od nas? Bo ja chciałabym bardzo zapomnieć, ale nie potrafie. Nie umiem.
Uczuć nie można się tak szybko pozbyć, jeśli były prawdziwe…

Czy przywizienie pracy na weekend do domu, to pierwsze objawy pracocholizmu?

Jakoś tak ni jak, jakoś tak smutno…
No i wszyscy teraz mowimy głośno ‚Witaj Asiu!’ jeszze raz głośno. tak Asior zna ten adres i ma tu zaglądac czasem :)
No i tak myślę, że na nic nie ma czasu. Chyba się powtarzam… no cóż, ale w sumie nawet miz tym dobrze. Przynajmniej mało czasu na głupie myśli. I fajnie jest zobaczyć na koncie małe co nieco…
Tak stanowczo w długi weekend będzie fryzjer i dużo nauki… I chciałabym tak bardzo bardzo…

You made me, who I am now
New day has come

I co dalej? Sama nie wiem. Jakos tak dziwnie się czuję. czegos brak i nie brak zarazem. Jest dobrze i niejest. takis tan posredni. A przeciez za oknem sliczna pogoda, wczoraj aż błysło się trzy razy i zagrzmiało potężnie, popadał deszcz. Termometry pognały w górę. Tchu mi bra, tchu mi braknie mozna by zaśpiewać. Dziwne rzeczy mnie gryzą. Dziwne zdarzenia mają miejsce, później pałętają się po głowie całymi dniami. Dobrze, że w sumie nie ma czasu w ciągu dnia na rozmyśłanie o nich. Żyję myślą o dłuższym weekendzie, może uda się złapać oddech. Wtorek chcę mieć wolny i chyba się uda załatwić, żeby tak było. Ale plan pracy na te dni wolne raczej nie rokuje na duży wypoczynek.

no i może jeszcze co niektórzy prawnicy są wyjatkowo sexi. A może przesadzam? Dobra powiedzmy, że wyjątkowo sexi są młodzi panowie, ślicznie pachnacy, w eleganckim ale jednocześnie luźnym stroju, zadbani i umiejący dobrym dowcipem rzucic tam gdzie potrzeba i mogłabym tak wymieniać i wymieniać. No im dłużej się zastanawiam, tym mogłabym wynajdować więcej atutów, ale i też coraz więcej porażek finansowo-ekonomicznych mi przychodzi do głowy – czytaj coraz więcej niewydażonych życiem sztywniaków i dziwaków. Hmm brak intrugujących osobników płci odmiennej. Ale przynajmniej dobrze się siedz na wykładzie z finansów gdy prowadzi go jakiś przystojniak…

‚I want somebody to share
Share the rest of my life
Share my innermost thoughts
Know my intimate details
Someone who’ll stand by my side
And give me support’
by Depech Mode

no i bez komentarza

Dlaczego niemożność pójścia do fryzjera, ale nie do pierwszego lepszego, tylko właśnie do tego ulubionego, wprawia w bardzo flustrujący nastrój??
Niemożność wynika wyłącznie z braku czasu. Bo przed świętami osobisty bart i osobista Ruda relaksowali się już u wyżej wspomnianego ulubionego fryzjera, a ja grzęzłam w autobusie na rozkopanych i zakorkowanych do granic możliwości Garbarach. I przez kolejne półtora tygodnia nie widać szans na odwiedziny u pani Angeli.
Dobrze, koniec tego dobrego, wiosna podobno już zagościć ma na dobre. Uwielbiam wilgotną i wietrzną pogodę. No i przebłyski słoneczne. I tym będę się cieszyć przez najbliższy czas. Przynajmniej chcę się tym cieszyć, a czy bedę to sie okaże.

Mam pewien postulat, ale chyba na razie marne szanse na jego spełnenie. Przynajmniej powiedziano mi wprost, że póki co moge pomażyć, bo popsuty i tyle.

[...]

Brak komentarzy

Coś o świętach niby… Człowiek to osobnik, zwierzę stadne. Nauczone do życia w gromadzie wraz z innymi sobie podobnymi osobnikami. Samotność, nawet jeśli celowo wybierana, na dłuższą metę szkodzi. Samotność zabija. Zabija w takich właśnie chwilach.

[Z]GONE

Brak komentarzy

Mam ogromną ochotę wykrzyczeć

IS THIS WHAT YOU WNAT?

tylko to chyba już niewiele da. Zresztą chyba ja nie chcę żeby cos dało. A może jednak.

[z]gone.

Coraz bardziej wszystko się w koło zieleni, trzeba chwycić za aparat i zabrać sie do pracy. Przez ostatnie dni obserwowałam jak ładnie nabiera kolory trwa na torowisku tramwajowym. To niesamowite jak z dni na dzień było widać jej odradzanie się po zimie.
A mój rodzony, osobisty Brat i osobista Ruda razem ida do fryzjera, a ja nawet na to czasu nie mam. Ale chyba nie jest źle. Fizycznie mam zdarte kolano, sinca na całej łydce, poparzony palec z którego płatami schodzi skóra, stłuczona[żeby nie zwichniętą] lewą rękę. Jest dobrze.
Gorzej psychicznie. Chyba jeszcze do końca nie jestem świadoma czystki jaka nastąpiła w mej psyche. Jest z nią źle. Chyba powinnam coś z tym zrobić, ale nie wiem co.

Muzycznie wróciłam do korzeni. Metallica, Tool, Kult i parę innych dawno nie słuchanych dźwięków…

Jestem zmęczona i fizycznie i psychicznie, a dopiero się zaczyna. I tak jak ongis Ruda pisała, jak jest dobrze, to się podświadomie oczekuje chwili gdy coś się spierdzieli. No i tyle.
I lubię ten wiatr, w którym już ciepłe podmuchy się odczówa. Lubię ten wilgotny smak powietrza, wtedy nic nie gryzie w nosie ani w gardle. Jest świerzo, jest przyjemnie. I do tego niech jeszcze czasem słonko zaświeci. Zaćmienia już przeminęły, następne we wrześniu.
Fajnie jest zmoknąć cztery razy w ciągu jednego dnia, i to mając ze sobą parasol.
No a dziś najchętniej nie wyciągałabym mojej lewej dłoni z zamrażarki, poparzyłam się wrzatkiem i okropnie boli.


  • RSS