melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2006

Są takie dni, kiedy nie chce się aby się one skończyły. Chciałoby się zatrzymać czas. Te chwile, jedyne niepowtarzalne. Czuję się niesamowicie. Chyba zgupiałam na punkcie, Pewnym Wyjątkowym Punkcie…

HAMAK

3 komentarzy

Ogólnie jest niesamowicie, ale proszę sie odpierdzielić bo idę spać, spać spać…

p.s. dzień spod znaku Comy…

Owce mimo wszystko są wyjatkowo inteligentnymi stworzeniami. Albo ludzie faktycznie są tacy głupi. Zaskakujące zakończenie. Niesamowite teksty i rzeczywiście wiele dobrych porównań i metafor. A już kwiczałam ze śmiechu gdy pastor w konfesjonale zobaczył Otella i myśląc, że to sam szatan do niego przyszedł uciekł w te pendy. Ludzie w pociągu dziwnie na mnie patrzyli, a ja po długiej chwili zorientowałam się, że śmieję się na głos.
Teraz pora na lekturę rodem z lat dziecinnych, choć całkowicie nową. W końcu dojechały do mnie ‚Nowe przygody Mikołajka’, kurcze jakoś dziwnie mi sie ten tytuł kojaży… nowe przygody Mikołajka…

Motylki, skowronki i nie widomo co jeszcze. Mogłabym krzyknąć z euforii. To jest coś niesamowitego. Tak znane i tak zupełnie nowe. Takie niezwykłe. A jednak oczywiste. Nie chcę się ukrywać. Bardzo bym chciała, aby wszyscy to akceptowali i podzielali Nasz entuzjazm, ale wiem, że to cholernie ciężka sprawa…

Tak bardzo bardzo…

??

1 komentarz

czyżby motylki?? ;)

TIA

1 komentarz

Czuję się zakręcona jak ruski termos. Nie wiadomo jak odkręcić, w którą stronę kręcić i wogóle nic nie wiadomo.

- Jeszcze wczoraj był zdrowy – powiedziała Mtylda, nerwowo strzygąc uszami.
- To nie ma nic do rzeczy – zauważył Sir Ritchfield, najstarszy tryk w stadzie – Nie umarł na chorobę. Szpadel to nie choroba.
‚Sprawideliwość Owiec’ mnie powala, czytam od wczoraj i już połowę przeczytałam. Te Owieczki są genialne.

update:
Zaczynam coraz bardziej wierzyć w spiskowa teorię wilekiego ‚buumm’, wysnutą przeze mnie i Rudą Be vel. Czrną Be. Zawsze musi gdzieś cos rypnąć, gdy zbyt długo jest dobrze…

[...]

2 komentarzy

No a M dostała znów kwiaty od M. On jest niemozliwy, a ona szczęściara. Stara się chłopak, jak zwykle jej ulubione herbaciane.
[M nr1 kobieta, M nr2 mężczyzna]

Bezsenne noce. Rano budziki niesłyszane.Wojna myśli niespokojnych.
W piatek wieczorem grają Jasminum na Malcie, Mary zachwalała. Tyle, że chyba będę wtedy zupełnie gdzie indziej.
Strach się miesza, sama nie wiem z czym. I nic na to nie poradzę, że się boję. Boję się tego, co mnie przepełnia. Dlatego też ten kawałek toważyszy mi od wczoraj…

Bo jeśli nie ma wcale miłości w sercu moim
Jeśli nie umiem, nie chcę kochać, wtedy się boję
Strach niejedno ma imię
A więc zróbmy tak abyś był, była przy mnie

A jeśli ona jest – to dostoisz
I jeszcze raz proszę – posłuchać mnie chciej!
Im więcej nienawidzisz tym bardziej się boisz
Jeśli kochasz więcej to boisz się mniej

by Kazik S.

LIGHT

Brak komentarzy

Strach, choć ostatnio to raczej normalny stan. Co dalej, co robić, tysiąc pytań, zero odpowiedzi.
Ogromna ulga. Starczyło sił i odwagi aby stanąć twarzą w twarz.
Strach i spokój. Dziwne to. Wiem jedno, nie jestem już z tym wszystkim sama.

LIGHTS

2 komentarzy

If I am the storm if I am the wonder.
Will I have flashlights, nightmares?
And sudden explosions?
And what else is there?

Ogólnie cholernie sama. Marcino&Mario w UK, Asior&Łukol w USA, Anka w Irlandii, Aga w bliżej nieokreślonej jeszcze części UK, Madzia w Holandii.
Dobrze, że Ruda Be we Wro tylko. I o dziwo niespodziewana rozmowa z kimś paradoksalnie obcym a jednak wyjatkowo bliskim może okazać się wyjatkowo przyjemna.

‚It hurts to feel
It hurts to hear
It hurts to face it
It hurts to hide
It hurts to touch
It hurts to wake up
It hurts to remember
It hurts to hold on

Turn my head

The hurt’s relentless
The hurt of emptiness
The hurt of wanting
The hurt of going on
The hurt of missing
The hurt is killing me

Turn my head
Off
Forever
Turn it off
Forever
Off forever
Turn it off forever

Ever blind’
by Archive

Hmm, no hmm.
Fo pass towarzyskie.
Sex trójkąty.
Lepsze wróble.
Zjebana sieć.
Calro Rossi.
Carlsberg.

TAK BARDZO

1 komentarz

Zczynam się zastanawiać czy napisanie czegokolwiek coś da? Czy da mi.
To, że piszę zbyt osobiście ostatnimi czasy, to juz wiem i staram się z tym walczyć.
Znów moja dusza artystyczna, która pragnie przelewać na papier, tudzież komputer wszelkie swe spostrzeżenia i uwagi cierpi niemiłosiernie. Bo gdy jest tzw. wena i pomysł na dobry tekst, to bark możliwości przełożenia. Ufam, że szybko się to zmieni. I nie bedę już odcięta od świata.
Cieszy mnie to, że w te upały mam o dziwo mało pracy. jednakze i tak niekiedy trzeba udac się ‚na miasto’ w celach słuzbowych, to jest doświadczenie nie do przejscia.

Najgorsze co mozna zrobić, to pójśc do parku z słuchawkami na uszach. Też taka zasade wyznaję, jednka wczoraj poprostu nie mogłam. na Cytadeli zagłuszałam ciszę słuchając Toola. Poprostu trzeba przekrzyczeć swe myśli, a to jedyna metoda. Od kilku dni cierpię na nadmiar dreczących mnie myśli. A pewien list jest napisany do połowy i nie mogę go dokończyć.

‚To było przecież niedawno tak, to było przeciez nedawno jak. Jak okiem sięgnąć zmienił się świat. To było przecież niedawno tak.’
‚Ja czekam trzeci dzień, patrzę na drzwi…’
ale tego kończyc nie będę…


  • RSS