melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2007

Kuźwa, zaraz będę miała sine wargi od zagryzania.
Dobrze, że coś zaczęło pylić i chwyciło mnie uczulenie[sic! i się z tego cieszę?], przynajmniej nie muszę się aż tak przejmować załzawionymi oczami i czerwonym nosem.

Jestem mistrzem ostatnio w robieniu dobrej miny do nieciekawej gry.

[...]

1 komentarz

Nie wiem, co się ze mną dzieje. Płakałam wczoraj bardzo długo przed zaśnięciem, zasnęłam chyba tym zmęczona, rano oczy zapuchnięte, otworzyć się nie chciały. Nie wiem…

O MAKIJAŻU

2 komentarzy

Moja psychika nadal poniewiera sie gdzieś po śmietnikach. Sztukę kamuflażu i udawania niedługo opanuję do perfekcji.

A że maskujemy umiejętnie to, co w środku, odrobina powierzchowności. Potrzeba mi prostownicy Remington, depilatora Braun Silkepil i perfum Halloween.

Sztuka maskującego makijażu, to potęga. Ostry makijaż oczu robi swoje, nie?

Walec drogowy przejechał po mojej psychice.
Boję się panicznie znów. Wytworzył się jakiś mechanizm obronny – bardzo egoistyczny. Ale to jedyna rzecz jak mnie trzyma.
Nie potrafię się cieszyć i wiem, że to rani Tego, kogo nigdy nie powinno.
Telefon,momentalnie zaczęłam sie trząść cała i z trudem powstrzymywałam się, żeby sie nie rozpłakać. Znów.

TEORIA

1 komentarz

Facet zdradza bo szuka przygód, nowych doznań, wrażeń.
Kobieta zdradza gdy jest jej źle i szuka tego, czego jej brakuje.

Taka jest moja teoria.

No…

RELAX

Brak komentarzy

NO to szanowni Państwo co wydarzy się za 5 lat?
Będę o pięć lat starsza czyli, o kuźwa będę tuż przed trzydziestką.
Może klimat się nam ocieplić.
Mogę już nie żyć.
Zmieni nam się Prezydent.
Będziemy mieć nowy Rząd.
Będziemy mieli Euro – czyli Mistrzostwa Europy w piłce nożnej.

Relax, take it easy. jak głoszą słowa jednej fajnej piosenki.

Kochany pamiętniczku przeżywam zafascynowanie grupą Feist – odlot i relax totalny. Ale jestem niepocieszona, że nigdzie nie mogę dorwać N.O.T.’a. To, że nowy album Tori wkrótce, to już chyba wspominałam. Z pozostałych newsów – w pracy czeski film, czyli standardowo rozpizdu i nikt nic nie wie.
O tym, że potrzeba mi ciut wolnego na nadrobienie tego co nie nadążam normalnie – to już tez pisałam.
W sumie o wszystkim już pisałam. Coś ostatnio monotonią wieje, choć jakby nie patrzeć to tempo i skupienie i wiele się dzieje. Ale tak jakoś odczuwam nadmierna stagnację.
Poza tym chyba zwalczam jakiegoś bliżej mi nieznanego wirusa. Teraz siedzę w tiszercie z długim rękawem i bluzie z kapturem, w pracy siedziałam w koszuli swytrze, mimo że było u mnie w pokoju 24 stopnie na czujniku[najcieplej w całym biurze]. Jest mi zimno. Ciągle zimno. Wypijam kubły gorącej herbaty z cytryną. I cały czas kicham. Brrr

opuszczona
niedopieszczona
niewyspana
przepracowana
przeuczona
niedouczona
samotna

no

a nowa płytka Tori już niedługo…

ONE EVENING

2 komentarzy

The evening was long, my guesses were true
You saw me see you
That something you said, the timing was right
The pleasure was mine
The time and the place, the look on your face
Sincerest of eyes
If you’re ready or not, the state of our hearts
There’s no time to take
When we started both brokenhearted
Not believing
It could begin and end in one evening
We were caught by the light
Held on to the day till it became ours
The minutes went by, the cab is outside
There’s no time to take
When we parted, moving on
And believing it could begin and end in one evening
When we started both brokenhearted
Not believing it could begin and end in one evening
When we parted, moving on
And believing it could begin and end in one evening

a wszystko zaczęło sie od reklamy reservatu, którą zobaczyłam w tv. i reklama mnie urzekła, a o muzyce nawet nie wspomnę. no i polska modelka. ładnie. może i miewam czasem zboczenia gustowe, ale lubię ciuchy z reserved i podobają mi się bardzo te spoty.

Spokoju i ciszy, ciepła i miłości nie tylko na czas Świąt życzę.

Jak się nie ma ochoty na spacer i spotkanie to zimna pogoda będzie najlepszym wytłumaczeniem.
Ja w sweterku i marynarce przez godzinę zbytnio nie wymarzła, czyli chyba aż takiego mrozu nie ma. Przyjemnie wiatr wieje. I nie mogę się napatrzeć na magnolie – porostu niesamowite, cudne. Chciałabym takie w ogrodzie posadzić. Takie ogromne białe lub z odcieniami ostrego różu. Muszę pobiegać z aparatem.

Dwa tygodnie wzajemnego urlopu to chyba najlepsze wyjście. Z każdym razem coraz bardziej przykro, boli też coraz mocniej.

Ostatnio ktoś mi powiedział, że gdyby miał taką ‚sympatię’ jak ja, to spędzał by z nią każdą chwilę. Miłe, prawda?
A mi się zrobiło cholernie smutno i zachciało płakać…
Musiałam się mocno ugryźć w język i uszczypnąć w tyłek, żeby sie nie rozpłakać. Ładnie się uśmiechnęłam i podziękowałam w imieniu własnym jaki tego, kogo sympatią podobno jestem.

Od wczoraj z Marcinem chodzimy i śpiewamy piosenkę w nagłówku wymienioną. Ogromna ochota na zabawę. Ogromna.

wieczorny update
Chryzantemy
Żonkile
Mój bukiet tulipanów, którego nie ma…
Cesarzowa robi wrażenie przepychem i rozmachem. Fabuła już na niższym poziomie. W dworskich meandrach zawsze trudno sie połapać. Bez znaczenia czy to Azja czy Europa.

Dziwnie się czuję w takich chwilach, i zawsze pojawia się wyrzut sumienia. I czy pierwsza powinnam przeprosić jak zwykle. Tylko ja czasem, tak bardzo rozpaczliwie chcę być dostrzeżona ze swoimi potrzebami.
Tulipany
Żonkile
Chryzantemy


  • RSS