melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2008

WIOSNA IDZIE

1 komentarz

Ok widac mało kogo obchodzi mój zywot, zatem nie musze panikować, że mój osobisty laptok odmawia mi prawa zalogowania się do panelu administracyjnego aby móc splodzic tu słów kilka. Pozostaje komputer w OW lub wykorzystywanie eMowego, ale nie, dziekuję poradzę sobie jakoś.
Tak więc odliczam z niecierpliwościa małego dziecka nadejście wiosny. W sumie to juz dzis przyszła  tyle ze niemilosiernie wieje, ale na termometrze i tak jest jakies 10 stopni, więc lala.  Wraz z nadchodzeniem mojejgo kochanego ciepełka nadszedł katar i coś mi w gardle się  zalęgło [nie wiem jakim cudem i gdzie bo tam nic nie ma].  Tak czy siak  da się zyc bo leci tylko z lewej dziury  żółtawa wydzielina.  Z innych ciekawostek – umieram na  naturalne przypadlosci co miesięczne i obiecuje sobie że już nie odstawie żadnych lekarst.  Wrrr.
Miłego weekendu.

ŻYJĘ

Brak komentarzy

I tak nieliczni zaglądają tutaj, ale w woli wyjasnienia nie zapomniałam i nie zaprzestałam pisania. Tylko jakieś złoslistwo wirtualne nie pozwala mi się zalogować do panelu administracyjnego z mojego osobistego laptoka. I aby pisać na blogu muszę uzywąc obcych komputerów. Jeżeli kroś był na tyle ciekaw, że zajżał choc raz do komentarzy to wie o tym, bo sama dopisywałam notki w formie komentarzy ;)
Poza tym że sciełam włosy, jestem poobijana po zasłabnięciach i nadal ważę niezmiennie 54 kilogramy, to raczej okej. Tak więc jak widac nie ma potrzeby pisać :)
Kurna, potrzeba jest zawsze tylko nie można pisać wtedy kiedy się akurat chce. I dupa.  Zaskakujące odkrycie: lubię moją ekipę z pracy nikt nie ma tak jebni etego poczucia humoru i z nikim nie mozna się sposmiac z tak debilicznych spraw jak z nimi. Ale najlepeij mi się pracuje po 15.30 jak wszyscy już z biura nawieja ‚na chatę’ – uwaga! to jedno z haseł do jednego z licznych programów jednej z osób ;P
Dziś na rodzinnym łonie się rozpieram i przed chwilą murzynka wsadziłam do piekarnika – nie, nie jestem rasistką ;p
Bark mi dzis tylko tańca, przyzwyczaiłam się chyba bardzo do tego, że w niedzielne popołudnie trzeba załozyc szpilki i tańczyć. Dobra idę szukac szczęścia a może i moje szczęście mnie odwiedzi dziś..:)

muzycznie: silverchair, od nowa i od nowa…


  • RSS