melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2008

Nie ma to jak czuć piasek pod stopami, i słońce na twarzy. Coś pięknego. W sobotę została podjęta szybka męska decyzja i w niedzielę o świcie pomkneliśmy na Tropical Islan [jak ktoś nie wie co to ->
http://www.tropical-islands.de/pl.html
 ]. To coś robi przeogromne wrażenie, jak coś tak olbrzymiego może wyglądać jak dmuchany balonik i wydawać się jakby miało zaraz odlecieć, a do tego być tak wielkie i przestronne w środku. Stając obok czułam się jak mróweczka :) A w środku plaża z piaskiem i ciepłą wodą, palmy, słońce – prawdziwe, nie sztuczne, las tropikalny. Ceny do zaakceptowania, najdroższe to żarcie, ale wiadomo niemcy żrą dużo więc i jedzenie drogie. Położenie też sympatyczne. Mam nadzieję, że jeszcze tam się wybierzemy.

Zakupłam gazetę w celu umilenia sobie podróży powrotnej, której to część odbyłam pociągiem pospiesznym relacji Szczecin-Zakopane, z wysiadką oczywiście w Pozn. I tak sobie czytałam i muszę przyznać że najbardziej spodobał mi się tekst z okładki czyli WODA – konsumenci nabici w butelkę. Ilość plastykowych butelek zatrważa, dyrnowaci ludzie wmawiają sobie że ta woda jest lepsza od tamtej, a między prawdą a bogiem autor tekstu mówi że po pierwsze promo woda ‚mineralna’ z butelek w sklepie w zasadzie niczym nie różni się od kranówy, ba są miejsca gdzie ta jest nawet lepszej jakości. No i nikt nie jest w stanie rozróżnić wody – przy teście z kubkami z różną wodą wszyscy wypadają blado. Brawo. Szkoda tylko że pewnie tak mało osób przeczyta ten artykół, a jeszcze mniej weźmie go sobie do serca. My staramy się chyba pod tym względem być w miarę eko, kupujemy wodę w baniaku. Raz w miesiącu, a baniak jest zwrotny.

Mam kryzysa na jedzenie – dziś na obiad zupka pomidorowa z soku pomidorowego domowej produkcji z dodatkiem bazylii, pycha. A teraz dużo sałaty lodowej, pomidorów, ogórka, mozareli i ziół do smaku. Czy to się nazywa zdrowe jedzenie??? yyy

teraz pytanie do tych co sporadycznie tu zaglądają a może i sami też bloga posiadają, czy możecie się bez problemu zalogować korzstając z firefox?? bo jak wiadomo jakiś czas miałam taki problem a teraz już nie – rozwiązanie jest takie że aby móc pisać na blogu muszę włączyć exsplorera, z firefoxa nadal dupa…

Skatalogowałam na nowo moją kolekcję mp3 – 43 płyty to chyba niewiele…

No to przybyło mi otworków w organiźmie. W miejscu gdzie o otworku mowy być nie powinno. Tyle czasu przeżyłam to i dalej też pociągnę. Przyznać trzeba, że życie w nieświadomości czasem jest łatwiejsze. Ale cóż jak już wiem to wiem. Ogólnie państwowa służba zdrowia powala na wejściu i trzeba być zdrowym co by nie paść w chorobie w oczekiwaniu. W pewnej chwili to nawet miałam wrażenie, że starsze Panie czekające [i tylko ich kolejka jest słuszna] zabiją mnie wzrokiem, bo jak ja śmię w ogóle pytać się pielęgniarki jak długo będę jeszcze czekała. I wielkie zdziwienie gdy pielęgniarka informowała i przepraszała za opuźnenie [phi co to jest ponad 45minut poślizgu]. Miałam skerowanie z prywatnej placówki na konkretną godzinę. I nawet wafelka mi wkóli[wkuli?]. Ale badanie obrzydlistwo, ochyda, paskudztwo. Mam cały przełuk podrażniony i bolący. Dziwnie się oglądało własne serducho jak się wierciło na monitorze i jak reagowało na zmianę oddechu, wstrzymanie, kontrast. W każdym razie nie mam ochoty tego powtarzać. A co dalej? Zamkną? Nie zamkną? Będzie parasolka czy nie dziurka zostanie. To się okaże.
A podobno nie powinnam latać samolotem!!!

Dziś kręgle.

ECHO

Brak komentarzy

Doszłam do wniosku, że chyba lepeij czasem żyć w błogiej nieświadomości, niż wiedzieć co jest grane. Ale cóż, jak już wiem. To i tak nie wydaje się to być groźne. I tak czy siak nie zejdę z tego świata za szybko. Choć muszę przyznać, że w pewnej chwili się troszeńkę wystraszyłam, zwłaszcza jak poczytałam o badaniu. Ale co tam. Będzie dobrz. Złego licho nie bierze.

Trudno w to uwierzyć, ze chyba faktycznie organizm tydzień czasu mi się przestawiał ze zmianą czasu. W minionym tygodniu czułam się jakbym zderzyła się czołowo z walcem drogowym, ba i nawet starałą się go przepchnąć ale raczej z marnym skutkiem.

Wracam do książek.


  • RSS