melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2008

U MNIE

1 komentarz

Zapraszam wszem i wobec i wszystkich. Mogę spokojnie zaprosić kogo chcę i kiedy chcę, nie przejmując się, że na dzień dobry przywita go goła dupa R lub M z fają w gębie. Nikt mi nie wyżre niczego z lodówki i nie podbierze kremów w łazience. Małe niby sprawy a dają taką ulgę. Od niespełna dwóch tygodni jesteśmy tylko MY, ‚u siebie’. Przesypiamy całą noc, bez pobudek i wrzsków w środku nocy. Wieczory są ciche pod każdym wzgledem – i z za okna cisza i z za ściany. Patrzę na ściany w kolorze kapuczino, na moje kwiaty na parpecie i na czystą łazienkę i czuję szcyptę radości. Nawet dużą. Tak jakby ktoś postawił przed mną duży karton z lodami czekoladowo-straciatelowymi :) Jedyny minus to jeszcze brak internetu, co potrzeba to się w pracy obada, ale już o lekturowaniu/pisaniu bloga mowy nie ma. Daltego dziś nadrabiam zaległości. Ale miejmy nadzieje ze i dobrodziejstwo w postaci internetu nidługo zawita do mnie. Jak wgram foty, to bedę się chwalić :)
Dziś wypeliłam całe podwórko i uliće u rodziców, padam :)

p.s.kuzynka chyba ostatnio widziałam Cię jadącą trampkiem nr 10, a może to nie Ty byłaś?

No to zostało 30 dni. Ok już więcej nie wspomnę nic na ten temat. W końcu to zwykłe urodziny…
Aż się zdziwiłam, przejżałam archiwum i faktycznie jakoś nie raczyłam tu nikogo opowieściami o wspólokatorach mych kochanych. Choć Ci co mają ze mną stycznośc nie raz zostali poczestowani soczystymi historiami na ten temat. W skrócie: kurewsko chujowe popierdoleńce. Jest powiedziałam to w końcu. Myślę, że na zakończenie to ja napiszę cudną notkę dedykowaną tylko im. Póki co, co małych przebojach i podjętej męskiej decyzji, obwieszczam wszem i wobec WYPROWADZAMY SIĘ!!! jes jes jes. Nie jest to może tak luksusowe osiedle, na jakim teraz egzystujemy, ale też całkiem sympatyczne. Małe bloczki, cisza, zileń, zieleń i cisza. A tego nam stanowczo brakuje. No i komunikacyjnie też nie najgorzej. Będzie trzeba mieszkanko troszkę po naszemu zrobić, ale cieszę się. I jest nawet duży balkon. Będę trzymać kwiatki. I firanki w oknach. Śmiać mi się chce z siebie, z jednej strony jakiś taki mały żal, ale z drugiej ulga. Te patafiany mnie wykańczały. I o ile nasze lokum komunikacyjnie było/jest położone genialnie i ładne mieszkanko, to atmosfera gęstsza niż w gaciach po bączku a toksycznie jeszcze bardziej cuchnąca chyba. I bez noża nie podchodź. Tak więc chyba się cieszę :)

muzycznie: majkel bubel – powala mnie, uspokaja mnie, miło nastraja i coś co zostało mi z kursu tańca – Tribute to Robbie Williams, jego hity w aranżacjach tanecznych na chache czy rumbe albo walca, mmm 

p.s.chwaliłam się już moim miodzio telefonem?? 6300:)


  • RSS