melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2008

MALINY

2 komentarzy

Żyję nadal, poza katarem mam na sprzedaż zapalenie gardła i kaszel. Od wtorku na L4 przynajmniej. No bo jakże by mogło byc inaczej – jest środek lata temperatury zacnie ciepłe, no to pora aby Iza była chora. I voala. Z innych ciekawostek nadal cierpliwie wyczekujemy – teraz już jak zbawienia- aż szanowna firma o znanej nam nazwie raczy podłączyć do naszego mieszkanie w końcu kurwa jego mać internet i tv. Bardziej net, bo bez tv da się wyrobić. Ale net gorzej. To co najważniejsze można ew. po godzinkach w pracy, ale nic poza priorytetami. Co jeszcze – mój eM zapisał nas na kurs windsurfingu. Ale git – pierwsza lekcja miodzio – pod warunkiem udwawani że się nie wie ile wodorostów w wodzie plywa. No ale po jednej lekcji przyjdzie nastepna a ja bedę widownia ze względu na wspomniane we wstepie przypadłości. A z faktu braku neta w domu cztery dni, bez mała, trwało zanim zamówiliśmy pianki do pływania jakie chcieliśmy – no i nie ma ich do dziś. Dobrze ze ni epływam na następnej lekcji. No i miała byc w końcu jutro u nas parapetówa ale również z w/w i powszechnie znanych przyczyn jej nie będzie. Kibicowac przestałam po ubiegłotygodniowej przegranej Holandii. Cóż.
A i Coldplay jest ekstra. No i jeszcze dodam, że stoja przede mna na biurku cudo buciki na niebotycznych obcasach – musze tylko podjąć decyzje czy je chc e czy nie. Chcę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Pytanie – czy będę nosić? … No własnie.
Ok, spadam najeść się malin z krzaczka.

PERFECT DRUG

1 komentarz

No, to wypada powiedzieć, że żyję sobie. Od jakiś dwóch tygodni mam na sprzedaż katar alergiczny, katar z przeziębienia, kaszel z przeziębienia i dorzuce coś ekstra – zapalenie spojówek alergiczno-infekcyjne[bakteryjne]. Poza tym rewelacja normalnie. Uwielbiam ciepło i słońce, ale jak deszcz nie spadnie szybko to zdechnę od tego kurestwa co lata w powietrzu. Dwa tygodnie oczy antybiotykami zakraplam i ciągle pieką. A z nosa to jak z kranu.
Jakoś pogodziłam się z faktem przekroczenia 25 roku życia, zresztą chyba nawet tego nie zauważyłam [o samopoczuciu psychicznym z innych powodów nie wspomnę bom dobrze wychowana].
Mamy Euro – piłka wszędzie, wszyscy kibicują, wszyscy kochają niejakiego Howard’a Webb’a a Polska ma trzech nowych bohaterów narodowych: Podolskiego, Boruca i Rogera. A ja standardowo, jak zwykle kibicuję Holandii – wczoraj nawet pomarańczową koszulkę przywdziałam i ile bramek padło, coś pięknego.
Korzystając z okazji ze w domku jestem nadrabiam internetowe zaległości. Trzeba się uzbroić w cierpliwość, wniosek już został w ubiegłym tygodniu złożony, planowany termin oddania inwestycji do użytku to 30 czerwca, ale nieoficjalnie wiemy, że możliwe, że najprawdopodobniej, że może wcześniej będziemy mieć internet, telewizję i telefon gratis. Pod blokiem obok już kable wystają. Oby jak najszybciej. Średnio tak odwiedzac znajomych co drugi dzień bo mecz- choć chyba Panowie raczej obydwaj nie maja nic przeciw temu.
Z innej beczki – mama pokój wymalowała i przypadł nam zaszczyt posprzątania bałaganu. Poważnie zastanawiam się nad utylizacja biurka i swoich klamotów. Nie sa tu nikomu do niczego ptrzebne a tylko miejsce zajmują. Ale póki co zropbiłam porzadek na biurku i na półkach. Ile papierów poleciało z dymem. To się w głowie nie miesci. Wyciagi z bankomatu z 2003 roku. Paragony za coś co trudno zidentyfikować, bo nie widać nic. Krteczki karteluszki, pocztówki, zaproszenia bilety z pociągu, z tramwaju, autobusu, koncertu, wystawy. Milon szpargołów. Odnalazł się poemat ku czci mego serca napisany specjalnie dla mnie przez eMa w okolicach roku 2003/4. Zdjęcia z klasy maturalnej. Zaproszenia na osiemnastkę do Rudej. Zaproszenie na chrzest Michałka. Stare płyty audio jeszcze z czasów liceum z piosenkami Moloko, Kocheen, Piżamy czy VNV i Biork.  Nie mogę znaleźć tylko Supernaturala Santany i to od jakiegos czasu. Nie wiem czy komuś pozyczyłam, czy cuć, ale tak mnie wzieło i dupa. Poza tym jak dawno tak nie miałam, to napaliłam się na nowego Coldplay’a – po tej jednej piosnece mnie ostro podkręcili i mam nadzieję że reszta też taka. OOO w głośnikach własnie mix NIN ‚Perfect Drug’. Boskie!
Poza tym zachorowałam na bardzo wysokie obcasy, najlepeij zamszowe – czarne z maleńkim otwoerkiem na palucha. Może sobie sprawię??
Przychodzo 23 a ja kimam. Zatem najwyższa pora coś zrobić ze swoja figurą i pod prysznic się wpakować.
Muzycznie dziś bardzo..

[...]

1 komentarz

Moje słońce-ruda wiedźma nie przyjechała bo podobno się mocno uczy…
Facet mojego życia przysłał mi tylko sms…

To był dzień moich 25 urodzin…


  • RSS