melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2008

CAIPIRINHA

Brak komentarzy

eM zrobił mi pysznego drina
poza tym nie mogę się ogarnąć, czasu za mało, doba za krótka, za dużo wszystkiego
chce spać

chyba ciąg dalszy kropek… chyba się bardzo stęskniłam, chyba mój dół ma fazy głębokie i głębsze, chyba najlepszym wyjściem jest zamelinowanie się z gorącą herbatą i książkami w wyrowni, chyba mam ochotę obejżeć ententy raz love actually, chyba pogoda się drastycznie pogorszyła, chyba już kończyć będę…

wiem, że istnieja biblioteki, ale lubię mieć istotne dla mnie pozycje ‚na własność’ i ostro poszukuję co nieco. jedna z książek w zasadzie ‚niezbednych’ ‚Law and Practice of the ICJ’ kosztuje w wydawnictwie bagatella 540$ wysyłak w przeciągu 24h, a na ebaju waha się pomiędzy 600 a 620 $ [sic!]. inna książka polskiej autorki wydana przez zagraniczne wydawnictwo ok 180E, w polskich księgarniach jej nie ma.
a co najśmieszniejsze, może i dużo wynajdę w bibliotece, ale nie wszystkie z tych ciekawych i przydatnych pozycji.

Dobrze, trzeba się przynać przed samym sobą – załapałam doła jak stąd do Riszkowa. Zresztą mozna by się pozastanawiać nad etymologią slowa ‚dół i jego społecznym zastosowaniem. Kurna jak by to ująć ‚pierdziele jak kaczka po zielonym’. Zakopałabym się najchętniej gdzieś, gdzie NIKT by mnie nie odnalazł i tam sobie pod kocykiem posiedziała i poczekała aż świat się skończy łaskawie. A żebym się lepeij poczuła mam mi powiedziała, że chyba przez ostatni dwa tygodnie schudłam, średnio wygladam. No cóż moze i bym popadła w samozachwyt, ale jak mam nerwa to dupa, jem i chudnę. Może to i dobrze.
A tak naprawdę to chciałam tylko powiedzieć, że jak się o kimś myśli i pamięta, to się daje temu wyraz. I wcale nie jest konieczny milon wykonanych telefonów. Bo słuchanie o braku czasu, zapracowaniu i super iventach zaczyna być mówiąc delikatnie ‚wkurwiające’. I za każdym razem jest to samo pierdolenie, że tak, że zawsze i w ogóle. A później jest ‚jak zwykle’ czyli wileka blada dupa.
I jak mam później być spokojna i niczym sie nie przejmować i nie wydziwiać.
Z resztą chyba powinnam sie cieszyć, że dziś jedna z wazniejszych spraw załatwiłam, a teraz tylko mnie charówa czeka. I jakoś mnie to ogromnie przeraża.
I jarosława umyłam bo aż wstyd było jechać.
I chce mi się płakać.

Brak komentarzy

Jest piątek wieczór, smutno mi jakoś tak bardzo.
Tak mi jakoś, sama nie wiem, dziwne myśli mi krążą po głowie. Bardzo dziwne. I boję się, nie wiem może jutra, może jeszcze czegoś innego. Może każdego smsa, telefonu. Wypłakałabym się chętnie w czyiś rękaw. Tyle, że w takich chwilach nie mam pod ręką niczyjego rękawa poza swoim własnym.
Brakuje mi tutaj takiej bliskiej osoby, na pogaduchy zwierzanie. Niby są, ale nie wtedy, kiedy są najbardziej potrzebni. Z resztą po co ja to piszę.

ROGAL

Brak komentarzy

Przyjechał, wyjechał a ja znów sama. Powinnam się cieszyć, że mam troszke spokoju? Hm, niby ok, ale tak jakoś ostatnio sama nie wiem, boję się określenia ‚przeczucia’, zresztą nie wiem czy tak to mam nazywać. Przy poprzednich wyjazdach jakoś było ok i nie miało to zasadniczo znaczenia czy wyjeżdżał na 2 dni czy tydzień. Może tym razam dlatego, że prawie 10 dni go nie będzie? Ale już tak czułam w poprzednim tygodniu. Nie wiem jak to nazwać, interpretować i prawdę mówiąc nie chcę. Powinnam się skupić na tym co teraz jest dla mnie najważniejsze czyli na nauce. Powinnam wykorzystać ten czas.
Póki co kilka dni poszukiwań na mieście i w necie dało efekty w postaci namierzenia jednego z lekarzy, którzy znajdują się w gronie potencjalnych do odwiedzenia. Poza tym jeszcze z lekarskich nowinek – komisyjne zbadano mi wagę niezmienne 54.4 już trzeci rok z rzędu. Pan doktor powiedział, że dwno nie miał pacjentki co tak stabilnie trzyma wagę. W sumie fajnie, bo nigdy super się nie przygotowuję do wizyty i staram się co by była raz w roku ale ostatnio to mi się czas rzomywa i miesiące przesówają. No ale cieszę się, że bez znaczenia na porę roku i niewielkie wahnięcia, tzymam się mojego 54,4.
Szygr nadal trzyma – dziś bym mały włos i przystanek przegapiła do wysiadnięcia rano tak się wczytałam. Teraz książka leży na fotelu i patrzy na mnie i czeka na swoją kolej, choć ręce mnie bardzo świeżbią, ale jeszcze kilka rzeczy trzeba w necie zrobić.
Trzeba wracac do pracy.

A i pyszne rogale były.

No byliśmy sobie w kinie dziś – ludzi milon pięćsetdwa dziewięćset. Czyżby jake wolne popołudnie bo jutro jaki wolny dzień?? Nee. Dobra, film mocno przereklamowany – nawet jak na Bonda. Dużo akcji, krwi, mordobicia i oczywiście kobiet. Ale chyba już wyczerpali wszystkie możliwości pomysłowe, bo coraz bardziej udziwniają. Cóż…

I zaadoptowaliśmy dwa kfiatuszki – w techo marniały biedactwa na przecenie, to przygarnęliśmy maleństwa. Jedno liściasto zieleniaste nie wiem co a drugie to moja kochana orchidejka, kolejna. Teraz siedzą w wannie z wodą i piją, bo raczej mocno wątpię co by je w techo poili. Zresztą nawet czuć było po doniczkach że lekkie jak wiórki bo sam piaseczek wyschnięty. Biedaczki. Zauważyłam ostatnio, że tak jakoś w mieszkaniu mi milej jak mam kwiatki. I coraz ładniejsze mi rosną, tfu tfu odpukać w niemalowane, nielakierowane i cokolwiek. Chyba służy im słuchanie pink flojd :)

No to najwyższa pora na nieco przyjemniejsze zajęcia jak np. spanie. Jutro wolne.

P.s. Marcin wszystkiego naj z okazji imienin :)

CZYTACZ

Brak komentarzy

No, to wciągnął mnie Szyfr Szekspira – nawet w trampku w drodze do/z pracy czytam.

A w 3jce na żywo koncert Oasis.

I eM dziś w wraca z miasta hamburgerów.

COME BACK

Brak komentarzy

No to chyba wracam. Przykro mi niezmiernie, że zasmucam tych, co to już mój zgon ogłaszali lub oczekiwali go z niecierpliwością. Po prostu tak zwyczajnie zapomniałam o blogu  nie  chciało mi się pisać. Zreszta, jak są takie dni jak dziś kiedy pracy dużo, po pracy trzeba jeszcze coś baaardzo ważnego załatwić i wraca się do chaty po 19 z żołądkiem na kręgosupie to później nic się nie chce. Choć moje nic to i tak dużo, bo dwa prania wstawiłam i prasowanko strzeliłam. Ale głowę mam tak ciężką, że leci w każdą stronę. Poza tym jest troszkę po wpół do dziesiątej a ja mam tak ciężkie powieki jak z żelaza i spać mi sę strasznie chce.
I chyba na tym skończe.


  • RSS