melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2008

KONIEC

Brak komentarzy

Dużo się dzialo w tym roku. Przeprowadzka. Perypetie z lekarzami. Remonty. Niekturzy pokazali swe prawdziwe oblicze i potwierdzili tezę, że z rodzina dobrze wychodzi się wyłącznie na zdjęciu. Troszke bolało oswojenie się z tą myślą, ale pod pojęciem ‚rodzina’ od jakiegoś czasu istnieje dla mnie tylko i wyłącznie mama z tatą i młody. Na tym się bajka kończy. Oczywiście jest moja druga połowa, ale to inna kategoria. I dobrze mieć kilku dobrych znajomych – przyjaciół.
I muszę się nauczyć dbać o siebie – o ten szczególny narząd, który nagle pokazał że nie można o nim zapominać. I musze dbać o NAS.
A jaki będzie nowy roko, to się okaże. Niektóre rzeczy bardzo szybko, inne później. A za jakiś czas i na nowy rok będziemy mówić, że już stary.
Szybko mija ten czas. Niech tylko nie przelatuje wam przez palce.
Pomyślności.

 

ŚWIĘTA

Brak komentarzy

to były wyjątkowo spokojne święt

to były dobre święta

wszytstkim takich życzę…

AAA

Brak komentarzy

Trzeba przetrwać weekend i do wtorku do wyjazdu na święta do OW. PRZERAŻA mnie perspektywa pójścia po zakupy do najbliższego sklepu położonego może ciut więcej niż 100 metrów – tesco. Z resztą obojętnie jaki sklep bym nie wybrała to wszedzie pełno ludzi, a w lodówce poza wędliną i mlekiem nic na obiad.
Idę, wrócę za milion godzin.

[...]

Brak komentarzy

wszystkie mosty które między nami
rozwiesiła noc
kruszą się jak szkło
w świetle dnia

i coraz dalszy jesteś mi
i znów nie znam cię
więc kim był ten człowiek
z którym dzieliłam swój sen

a w mojej głowie wojna
myśli niespokojnych

to tak po krótce definicja tego co czuję i co się dzieje…

PMS

Brak komentarzy

Ogólnie to chyba mam PMS jak stąd na księżyc albo jeszcze dalej. Do tego czuję się fatalnie, to kurwa maleńki szczegól że ponad dwa tygodnie już walczę [odpukać ale się jeszcze nie poddałam] z przeziębieniem katar ciekła z nosa strasznie, kaszel był. Nie poległam teraz strasznie gardło boli[!?!], tak wiem, nie wiem co tam ma prawo boleć ale z rana budzę się z okropną kluchą i tak do południa cierpę po dwuch kawach i gorącej herbie z cytrą i kilku strepsiltsach mija, żeby po południu na nowo wrócić.  I dobijają mnie teksty ‚jak się czujesz’ kurwa jakby mnie tramwaj rozjechał, albo ten ‚o troszkę się przeziębiłaś chyba’ – to kumpela w pracy (jakoś przez ostatnie dwa tygodnie niczego nie dostrzegła, ślepota głucha jedna). Jak się może czuć ktoś, kto usilnie zwalcza chorobę i ledwo dyszy. Co mam zrobić, dycham. Ale mam dość tych durnowatych pytań i udawanej troski. Wolałabym umrzeć w samotności niż otaczać się czymś takim.
No to powszechnie już wiadomo, że zwalczam chorobę – w weekend pogorączkowałam troszkę. A poprzedni weekend co było?? Andrzejki. Tak. I co z tej okazji było??? Wielkie G. Bo źle się czułam [pomijam już to], i się nigdzie nie wybraliśmy bo zaległam z kubłem gorącej herby przed TV. Ale ‚odbijemy to sobie w tygodniu’. Co mam narzekać, wybraliśmy się do BB, zjedliśmy słodki deser wypiliśmy piwo i wróciliśmy do domu o półnoy. Nie no przecież wyszliśmy, ‚tak jak chciałam’. To szczegół, że już nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam na takiej zajebistej imprezie, gdzie mogłam do woli potańczyć i wybawić się za wsze czasy. Pomijam zamek czoch – impreza integracyjna firmowa. W tym roku zero, null, nada zabawy imprezowania. Normalnie czuję się jak w zakonie.
NIc innego mi nie pozostaje jak siedzieć na dupie i się uczyć, alebo sprzątać. Szkoda tylko że nawet jak posprzątane to i tak niedocenione. Czuję się jak służąca.
Dobra i mam dzień użalania się nad sobą, ale normalnie to bym się do tego pewnie nawet przed soba nie przyznała, bo by było mi wstyd [przed sama sobą], ale że dziś zostałam maksymalnie podkurwiona, mam wszystko w głębokim poważaniu. Dlaczego to ja mam zawsze być tą gorszą? Tą szarą mychą co cicho siedzi?

W międzyczasie uaktualniłam troszke galerię, dodając kilka nowych zdjęć z wakacji, zaraz wrzucę foty z integracji na zamku.
Ok, nie umiem w tym badziestwie dodawać zdjęć. Kto chętny trafi do galerii, zapraszam.

Biorę się za czytanie encyklopedii.

AAA

Brak komentarzy

Tak w zasadzie, to nie wiem co chciałam napisać. Nadrabiam zaległości towarzyskie – dziś obiad i ploty z P [płeć męska], wczoraj babski wieczór z J [wino&piwo&czipsy]. Zdecydowałąm się na pewien krok, zobaczymy jakie będą efekta. Mam dziwne wrażenie, że eM nie potraktował tego serio. A sam namawiał, żebym się zastanowiła nad zmianą. Zobaczymy.
Nie ma to jak piwo zagryzane kawałkiem suchej bagiety :)
A poza tym jest zimno i pada i zimno i pada na to miejsce w środku Europy. A do tego szczyt ekologiczny zagościł nam w mieście – odpukać wszytko działa jak w zegarku i nawet jakby mniejsze korki w mieście[?]. I z racji tej nawet mi biblotekę wydziałową zamknęli [wrr!]. I  może uda się Arniego zobaczyć [;>] z pracy to w końcu żabi skok. No i na pewno pójdziemi grupowo oglądać protesty antyglobalne jeśli takie będą i będziemy rzucać w nich pomidorami i jajami ;P


  • RSS