melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2009

No, ja to ma zrywy twórcze. Ale przynajmniej jest co opisywać. A jeśli się uda to dokumentacja fotograficzna też będzie. Miesiąc mi mija w związku z nową kompanią. W poprzedniej kompaniji były hasła, że niby nie trzeba być wariatem żeby tam pracowac ale czasem się to przydaje (moje ulubione!) i bardziej znane i też moje ulubione że licho(to JA!) nie śpi ;) Domyśłni juz powinni wiedzieć gdzie pracowałam. No a w nowej kompaniji ku chwale i czci której ciężko pracuję jesteśmy pod dobrymi skrzydłami lwa(?!?!?!?), żesz kto to ku%$# wymyślił??? W ogóle to póki co jestem pozytywnie zaskoczona. Nastawiałam się na coś znacznie bardziej gorszego i ochydniejszego. A tu kurde blaszka nawet można się posmiać i – uwaga, uwaga – nakważniejszy punkt dnia – zjeść śniadanko :) Z reszta już dostałam etykietę ‚zdrowosięodżywiającej’ bo jadam regularnie i dużo ;p

Z innej beczki: nie nawidzę kurwa jak sie terminy egzaminów przkłada na które się ciężko, w pocie czoła uczyłam!

I jeszcze może na temat notki o babskim weekendzie – jak się uda, a w medycynie są dwa uda -albo się uda albo się nie uda, to upublicznię zdjęcie Rudej z wywalonym jęzorem, co by mi przykro nie było, że tylko ja go wywalam ;p babski weeknedn chyba był udany. A jak Ruda wiedźma zaprzeczy to ukatrupię.


nie trzeba przedstawiać

a to to chyba tez nie trzeba przedstawiać…

Miała być babska impreza alkoholizacyjna. Miało byc nas dużo, miało być dużo alkoholu, niezdrowe żarcie i ogólnie miało być zajebiście. I co? Oczywiście w ostatniej chwili wszystkie zdefektowały z przyczyn od nich niezależnych. Cóź… Wszystkie poza jedną. Ruda przyjechała. Wczoraj. Teraz leży obok i się ‚foczy’ czytając prasę kobiecą. Pogda dziś jak na zmówienie(skoro czerwonego dywanu i brunetów z drinkami na powitanie nie skołowałam, to się pogodom zrehabilitowałam). Zlazłyśmy całe miasto. Sama przy okazji miałam szansę przejść się tam gdzie zwykle z przyczyn niewiadomych nie bywam. I na rynku byłyśmy i ważniejsze miejsca obejżałyśmy i wszytsto, niczym japońskie turystki, na zdjęciach uwieczniałyśy. Jedynie kozłów nie zdążyłyśmy dorwać. Może jutro się uda. Teraz małą kawkę trzeba wypić. I obymyślić plan działania na wieczór.


  • RSS