melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2009

HOME@WORK

Brak komentarzy

Nius dnia – Jackson nie żyje i mimo wszystko tak jakoś ciut smutniej się zrobiło. Nawet mam ulubiony kawałek, zresztą wiele jest takich co mi się podobają, bo co tu dużo mówić – hity to umiał robić. Give in to me – definitywnie mó nr 1.
Jest 1.01, sobota się zaczęła – pracuję. Stanowczo za dużo tego ostatnio jest. Nic to, wracam do pracy, bo do rana nie skończę.

Pojechaliśmy na Lennego. Boski Lenny, mmm. Na weekend do Krakowa. Kurwa nie pamiętam kiedy ostatni raz tak zmokłam. W sumie to może troszkę przesadzone słowo, bo wieczór przed wyjazdem w ostatniej chwili zaatakowałam sklep i zaopatrzyłam się w wind/waterstopera tak więc splywało po mnie jak po kaczuszce. Jednak buty, spodnie, skarpetki, ba nawet w torebce miałam wilgotno. Kochany eM – okazało się, że jego windwaterstoper chyba jednka ciut przepuszcza wodę. Mieliśmy jeszcze towarzystwo w postaci koleżanki eMa z pracy – panny A. Wtajemniczeni chyba wiedzą ile mnie to musialo kosztowac nerwów ;p
Sobota – wyjeżdzamy, słońce świeci jest gut. Przed Krakowem zaczyna się chmurzyć, kropić. I coraz bardziej. W Krakowie równomiernie, żęsiście pada. Mieliśy zwiedzać. W deszczu daliśy się na rynek, skonsumowaliśy obiad i pojechaliśy do hotelu założyć, np. suche skarpetki bo już miałam mokre. Wróciliśmy nad Wawel – padało pięknie. Wilki dały dupy, Markowska wyglądała jak tania imitacja Brynej S. Czadu dały Vavamufinki – byłam pod wrażeniem. No ale Lenny zrekompensował wszystko. Tak wiem, pewnie tak miał zakontraktowany występ. Ale bite dwie godziny. Doskonałe nagłośnienie. Szczegół, że h** było widac z tej arcyidiotycznej sceny [telebim zasłaniał scenę?!]. I największ hity i mniej znane. A po koncercie pokaz fajerwerków.  Do hotelu wróciliśmy o 2.
Niedziela – śniadanko i rozplanowanie dnia. I tu uwaga uwaga – nie pada. Postanowiliśy sobie zrekompensować porzedni dzień więc zapakowaliśy się z manelami i pojechaliśy do miasta. Obeszliśy cały Wawel. W Katedrze byliśy. Nawet zmierzyąm się z Zygmuntem i dałam raę. Nie zablokowałam wieży :) Nie było zimno, upałów też nie było. Ale nie padalo więc fajnie się chodziło. Jak japońskie turystki milony zdjęć zrobiłyśmy z A. Moje ładniejsze ;) Zjedliśmy przepyszny obiadek i zaczęło znów padać. Ale że było już po czwartej grubo to był najwyższy czas żeby się zebrać w stronę autka i wracać.
Warto było.

W pracy siedze po 12h. Nie znoszę ludzi z roszczeniowym podejściem do życia, pretensjami do całego otoczenia i brakiem pokory i takiego instynktowego podejścia do sytuacji. Każdy się uczył. Ja też jak trafiłam do poprzedniej firmy. Ale nikt się na de mną nie rozczulał. Doceniałam pomoc inych, sama się starałam pytałam, ale nigdy nie oczekiwałam, że ktoś coś zrobi za mnie. I nie oburzałam się gdy kazano mi robić nawet idiotyczne sprawy jak kserownie akt, czy spisywanie teczek do archiwum. Wszystkiego się nauczyłam. Może nie jestem jescze ekspertem, ale swoje wiem i umiem. I chcę i umiem pomagać. Ale jak mi kurwa ktoś wciska coś, bo się tym nie zajmie i już, to mnie strzela. Zrób to, zamień, napisz, przynieś, wyślij. No żesz dziewczyny w rejestrze nie są służącymi, a to że ja jestm od buca młodsza wiekiem, to nie znaczy, że może do mnie podchodzić jak do smarkuli. I tak odwaliłam za niego 3/4 roboty bo się nie wyrabiał. Podziękowanie wymusiłam z przymrużeniem oka… Dziś nie wytrzymałam i wybuchałam. Od dziś olewam sprawę. Ale niech mi spróbuje zrobić gnój w moich szkodach to uruchomię inne środki.

Nevermind.

eM napisał sms, że na afterparty się wybrali (służbowe kręgle mieli), taa i ciekawe jak wróci/wejdzie bo klucze zostawił w domu bo po 23 to już będzie…

Obok mnie leży jeszcze pół segregatora oboty – już na to patrzeć nie mogę. Pójście w sobotę do pracy nie jest głupim rozwiązaniem.  Wciągłam pół pudła ptasiego mleczka – pora myć zęby i spać się szykowac. A delikwent będzie na wycieraczce nocował jeśli się szybko nie zjawi…

adore it

my own Coco Mademoiselle prafrazując (St)Luise z ‚Sex and the city’ the movie gdy dostała od Carrie w prezencie torebkę Louis Vuitton

so far so goog :)

L.O.V.E.

Brak komentarzy

L is for the way you look at me

O is for the only one I see

V is very, very extraordinary

E is even more than anyone that you can adore

Love is all that I can give to you

Love is more than just a game for two

Two in love can make it

Take my heart and please don’t break it

Love was made for me and you

 

wszystkie skojarzenia właściwe

 

 

ŻUBR

Brak komentarzy

Mamy dłuuuuugi łikend – znaczy się na chwilę obecną to raczej centralnie sam śodeczek weekendu. A ja mam katar wodniasty, swędzące oczy i jest do bani. Jest zimno, mokro, brzydko. Czy to jest czerwiec, się pytam uprzejmie???? Ja poproszę teleportację do ciepłej krainy. Ja naprawdę dużo nie wymagam. Wystarczy 25 stopni przez cały rok. I będę najszczęśliwsza. Nie zamarznę a i upałów, na które wszyscy narzekają też nie zamawiam.
Tak mi się przypomnialo, że zawsze w majowy weekend zakładałam sandałki i ściagałam je w okolicach października. A tu dupa przez duże D. Czerwiec a ja ani razu nie miałam sandakowatych na girach. Co to ma być? W chustce na szyji chodzę, w dwóch swetrach. SIC!
Korzystając z przejawów – objawów pogody w dniu czwartkowym wybraliśy się zapolować na żubrzyki w mej posiadłości rodowej. Pan Żubr pięknie pozował MI do zdjęć. Niestety, ponieważ jakoś nie chce mi dodawać zdjęć tutaj, żubry będzie można obejżeć w galerii, ale dopiero pewnie w niedzielę wieczorem, bo tu łącze mam średnie.

Z innej beczki – pani dentystka o niezamykającej się gębie i słowotoku ładnie naprawiła mi prawie dwa ząbki i mało o zawał tym czynem mnie nie przyprawiła. Może ktoś mi wytłumaczy paradoks zwany gabinetami stoamtologicznymi?? Praktycznie są na każdym narożniku. Od groma i jeszczę trochę. Ale jak chcesz się na wizytę umówić – prywatnie nawet- to przynajmniej tydzien czekania, a jak cię wykasują to z torbami można iśc. A przeciez jeżeli coś jest łatwo dostępne to i terminy oczekiwań powinnybyć krótsze i cenny niższe.

Herbata mi wystygła a pierwszą wypił eM. Idę spać.

Od poniedziałku się odchudzam.


  • RSS