melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2009

Już spiesze wytłumaczyć zjawisko nazwane paradoksem Izy. Otóż: całą zimę jesteś zdrowy, ale za to latem dolega Ci wszystko.

Oddam za free zapalenie spojówek, plus katar alergiczo-przeziębieniowy (w zalezności od okoliczności). Jeśli ktos jest zainteresowany kaszlem, też coś się znajdzie.

Już mam dośc tych powodzi, zalań, podtopień zatopień, deszczy i ze zgrozą stwierdzam, że zaczęłam przglądać komunikaty hydrologiczne. Dzięki tym cudnym okolicznością przyrody weekend spędzam @work. Żeby było radośniej, siedziałam od rana w biurze do wieczora. Zrobiłam zakupy, zjadłam kolację i dłubię w chacie. Jutro powtórka z rozrywki.
I o zgrozo paradoksem tego wszystkiego jest fakt, że przy brzydkiej mokrej i ulewnej pogodzie me zdrowie ma się bardzo dobrze. Wystarczyły jednak dwa słoneczne i ciepłe dni i zdycham. Smary lecą jak z kranu i oczy zaczynaja mi puchnąc i czerwienieć. Kurna ciekawe, co mnie tak uczula.
Poza tym mam przebój lata niejaki pan Matt Pokora śpiewa ‚she’s my number one, she’s my baby’ czy cuś. I przez to, że słuchamy rmf w pracy prawie nauczyłam się na pamięć – zaznaczam nucić ;p
A tak poza tym to zaczynam żałować koncertu nailsów i open’aira. Serio. Kurka raz się żyje, a ja co? Wczoraj wieczorem słuchałam trójki i dziewuszka z Roskielde zdawała relację z nailsów właśńie i z oasis. A dziś od rana open’air słucham – kurka faith no more kończą grać. Może drugie półrocze będzie bardziej rozrywkowe… Jain’s Adiction, Radiohead? W październiku chcę bardzo Porcupine Tree a listopad planujemy Rammstein. Szkoda, że Archive grają tylko w Wawie i Krakowie. Ale raz ich na żywo już widziałam :)

Zachciało mi się depatować, a może i ktoś to przeczyta. Z tym podtapianiem to ja już podziękuję uprzejmie. Nie dlatego, że brak we mnie empati i współczucia – wręcz przeciwnie mam z tymi ludzmi co dzień styczność. Moja praca polega na wypłacaniu im pieniędzy za poniesione straty – są tacy, co próbuja naciągnąc, wyzwią, z ziemią zrównaja bo im się krzywda wydarzyła i jak rzeczoznawca w ciagu pół godziny nie będzie to oni się ‚wypisują’ z ubezpieczenia. A są tacy co nie małe starty maja, ale są wyrozumiali i podchodzą do sytuacji z życiową mądrością. W pracy siedzę po 12h, pracuję w domu. Nikt mi za to nie zapłaci, ba nawet nie usłyszę dziekuję. Co najwyżej niemiły komentarz od przełożonych, że ‚się nie wyrabiamy’. A może łaskawie tez by się zabrali do roboty? He? W ciągu dnia wpływa mi ponad 40 szkód do likkwidacji. Czacha dymi.
Wracając do meritum – sęk leży, a może pływa w zbiornikach retencyjnych. Po powodzi z 1997 miał być budowany duży zbiornik w okręgu kamiennogórskim. I co? Utopili projekt w morzu administracyjnym. Był to podobno dobry projekt zapewniający odciążenie najbardziej zagrożonych rejonów. Ale przecież jeszcze są obszary chronione, własnośc prywatna. Więc projekt nie tylko pogrzebała administracja, ale też cała masa innych przeciwności. Bo żeby stworzyc jakiś obszar zalewowy, trzeba coś jednka zalać, a nikt nie chce się na to zgodzić. Ale jak przychodzi ‚powódź’ czy nawalne deszcze i gradobicia i nagle wody jest za dużo, to najlepeij oskarzać wszystkich świetych do okoła. Cóż taka polska metalność. Chyba muszę dodać po dłuższym zastanowieniu się, że jeśli chodzi już o samo ubezpieczanie się, to w wielu przypadkach ludzie nie ubezpieczają się od powodzi. Z całąświadomością zaniżają wartości swoich dobytków [podpisując stosowne oświadczenia] a później mają pretensje, że tak mało dostali labo wcale. Sory życie mnie nauczyło, że zanim coś podpiszesz, to choćby było czcionką 7 pisane to przeczytaj to do ciężkiej cholery! Podpisując cokolwiek oświadczasz, że znasz OWU, przepisy itd. one wcale nie są utajnione, wręcz przeciwnie na dzien dobry prezentowane, ale kto by czytał OWU przed podpisaniem polisy. Baa kto by wogóle najpierw poprosił o OWU żeby się z nimi zapoznać. Tak więc mimo najszczerszego współczucia dla tych ludzi – sami są sobie winni jeśli się nie ubezpieczą, zaniżą wartośc majątku, czy protestują przeciw budowie zbiorników retencyjnych i regulowaniu rzek. Niech nie płaczą.
Na dziś koniec pracy, muszę się wyspać. I tak cały weekend spędzę  @work.


  • RSS