melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2009

!

2 komentarzy

Bilety upolowane :)

Ruda! Żądam meetingu alkoholowego!!!

Suma sumarum gad spotulniał i zrehbilitował się. On (my) ma(y) nową pachnącą płytkę Rammstein i będziemy polować na bilety do Łodzi na marzec bo Katowice nas nie chcą. A ja(my) mam(y) cudną książkę kucharską. Postanowiłam zebrać całą kolekcję, więc jak nie wiecie co mel na ur/im/gwiazdkę/zająca/chomika inna kazję, to kupujcie książki kucharskie pascala. Ot. kaprys.
Poniedziałki satnowczo nie są dobre, zwłaszcza jak wraca się po tygodniowej nieobecności. A żebym miała barwniej to w czwartek zostałam wydelegowana do stolicy naszej pięknej do centrali mojej Wspaniałej Korpo na szkolenie z – no włśnie nie mam pojecia z czego, bo nikt nie napisał o czym to szkolenie ma być. Cudnie.

mleko z miodem. gut.

!

Brak komentarzy

gad przejawia objawy skruchy i wyraża chęci zrehabilitowania się…

Zwłaszcza jak jestes chora. Powalił mnie jakiś niemiły wirus. Przypuszczam, że wielu go zna(objawia się oddawaniem całej zawartosci żołądka oraz jelit wszelkimi możliwymi otworami). BTW nie wiedziałam że można wyrzygać szkalnkę wody. Teraz już wiem. Ja pierwszy raz w życiu miałam z paskudem przyjemność. I nie życzę tego nikomu. Chyba dawno się tak fatalnie nie czułam.
Jaki z tego morał – radź se sama. Przecież dasz radę. Ba, a mam inne wyjście? Jak tylko liczyć na siebie? Przez dwa dni przyjełam na klatę dwie skibki suchego chleba! i wczoraj kaszkę bobowita. Nie no, co jak co i kto jak kto, ale kaszę mannę akurat lubię bardzo. Tylko jakoś mi tak ciężko wchodziła. i odziwo nabrałam ochoty na delikatna mleńką jajecznicę na masełku ze świeżutką bułeczką i szkalnką delikatnej maślanki lub kefirku. Wczoraj usłyszałam, że ‚powinnaś urozmaićić jedzenie i coś więcej zjeść’. Hmm OK. Zawartość lodówki: dwa plastry żółtego sera (wczoraj robiłam podejście do niego i nawet plasterek smakował) i pomidor, któremu póki co podziękujemy.
No, to pytanie: co Iza musiała zrobić? Rano się pozbierać, ubrać ciepło, poćwiczyć równowagę i udać się po zakupy. Bo przecież kurna mężczyźni nie są od tak błachych i przyziemnych spraw jak zakupy. Ale zjada się później ze smakiem zawartość lodówki.
Dobra, wyżaliłam się na gada.
Chcę do kina na „Julie&Julia”. Basta.


  • RSS