melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2009

Że tak to ujmę ładnie – padam na ryja. Mój koń – jak mawia Ruda – odmówił posłuszeństwa i nie chce pracować. Za to żołądki mam chyba ze cztery – jak u krowy. Wróć krowa ma czwórdzielny, ale jedne. Za to ja mam cztery. I do tego tasiemca chyba, bo ciągle jestem głodna. Musze jakąś autosugestię zastosować, że niby nie jestem głodna i niby nie jestem głupia. Heh i jedno i drugie na GY.

Z innej pary kaloszy – dziś przyfrunęły do nas bileciki jeszcze gorące na Rammstein’a :)  <jupi>
A z wieści gminnych – it’s official – grass widow – the contdown. <nie jupi>

WORKIN’

Brak komentarzy

Czyli bajka o jasiach wędrowniczkach (you konw what i mean;)). Znaczy się robata ta kwiknęła, że aż zabolało. I co trzeba robić. Spodobało mi się określenie przeczytane na jednym z blipów ‚deadline panic’ :) cos w ten deseń teraz.

ZUPKA

Brak komentarzy

Otóż pieczarkowa mood on.
Miało być kino, miał być film w domu skończyło się na redalert czy cuś. Ja w akcie desperacji (zamiast pracować, bo robota leży na podłodze i kwiczy coraz głośniej) odmalowałam paznokcie i ukulałam pieczarkową jak marzenie.
Narażam się na gniew królowej matki, że nie przyjadę. Ale cóż, to że nie przyjadę nie oznacza, że ich nie kocham. Zwłaszcza tatusia w dniu święta. Teraz od szacownego audytorium usłyszę jaka to jestem bee. Ale na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że 5 dni w zupełności w domu u parentsów wystarczy.
Tymczasem pora udać się do krainy szczęśliwości.

TIA

Brak komentarzy

Co powim, to powiem, ale powiem (w domyśle i bedę żałować, że to powiedziałam). Że niby przyjaciele są ot, tak. Prawda. Że szczerym trzeba być. Że są rzeczy, co walą po oczach. OK, teraz nie jedna osoba może się orazić, tudzież focha mniejszego lub większego strzelić, bo piję do was (gorącą czekoladę notabene).
Iza jest cierpliwa, łaskawa jest, wyrozumiała, pokorna i na kazde zawołanie każdego. Szkoda, że kurwa wychodzi zawsze na tym gorzej od Zabłockiego – ten choć miał górę mydła. Ja nic.
I z pisania z polotem znów mamy literackie dno.
Czuję się śpiąca, boję się iść do pracy jutro. Chyba jakiś kryzys, bo po raz pierwszy mam ochotę pierdolnąć to w pizdu, wyjść trzaskając drzwiami i niech się sami martwią. Zawsze miałam wszystko zorganizowane na tip top. Zero zaległości. Wszystko w terminach. Sami zadowoleni klienci. Ale tu jest inaczej – teraz kurwa mam się spowiadać ze wszystkiego co robię, całe szczęście nie tylko ja ale wszyscy razemi każdy z osobna. Jakaś durna baba robi ze mnie idiotkę, ale mi słowa ne wolno powiedzieć, bo klinet to świętość. Ja im pokażę jaka świętość. I w jakikch warunkach każą pracować. Już raz podniosłam głos, to było łagodzenie Izy. Jak boga kocham, mam ochotę to wszystko rzucić.
eM nie czytaj tego, to nie jest argument…

FA NA NA

1 komentarz

Stanowczo zaczynam wierzyć w swoją własną teorię o mym beztalenciu do pisania. Poczytałam kilka innych blogów i blipów i luźnych felietonów gazetowych. Kicha z mej strony. NIC z polotem. Nic z sensem. Albo zacznę wierszeami z rymami częstochowskimi sypać albo po filozoficznemu jakiemuś. Bo z natchnieniem, na temt to tu nie potrafię. Chyba mi się spatrzenie zawodowe rzuciło nieco, bo z polotem to decyzje pisuję, w szczególności uzasadnienia, używając mega górnolotnych stwierdzeń. Niemniej, jednkże, po dogłębnej analizie, paragraf a ustęp itd.. K*wa przecież zwykły człowiek i tak niewiele rozumie z tego bełkotu, co mu sprzedaję. Ba, nawet nie potrafi doczytać do końca i dzwoni z pyskiem co ma z tym zrobić? Ależ szanowny panie na dole pisma zawarta jest klauzula odwoławcza. Srata tata.

Z innej beczki, ale też @work: leci w radiu żewny, ale spoko kawałek ‚Magiczne słowa’ (alias wszystko to co mam tylko tobie dam). Kolega na to, co to jest, bo by na pierwszy taniec na weselu (wesele kolegi w czerwcu next year) było ładne. My mu na to że to  jest właśnie ten kawałek (błędnie podałyśmy ze śpiewa Soyka) i że popularny na pierwsze tańce, ale moim zdaniem to ciut sztampowe – reszta oczywiście się ze mną nie zgodziła. Padła kontra do czego ja(my) bym chciała tańczyć a ja na to, że znając eMa to pewnie ‚Fa na na(jesteś moją kokainą’ ;P a’propos Soyki albo ‚Nothing else matters’ Metallica ;) Oczywiście nikt nie podłapał… 
 

eM, it’s 4U ;)
Bez Ciebie pustka, ślepa ulica Złowroga cisza u schyłku dnia
Z Tobą gorąca nud nawałnica
Pieszczota, czerwień i pełny ja
Jesteś moją kokainą, planetą mocy bez dna
Jesteś moją kokainą, fa na na na, fa na na na
Fa na na na
Bez Ciebie światła jakbym nie widział
Mimo, że oczy otwarte mam
Z Tobą dostrzegam każdą różnicę
Czasu nie liczę, nie jestem sam
Bez Ciebie ziemi brakuje wdzięku
Niebu polotu, zapachu bzom
I tak bez końca mógłbym Ci śpiewać
Fa na na na na na na


  • RSS