Od 17 października jakby troszku czasu upłynęło – no ale zawdzięczamy wszystko miłościwie nam panującym firmom telekomunikacyjnym, świadczącym również usługi dostępu do internetu, żesz kurwa jego mać. Ruda przywłaszczyła sobie MÓJ skeczyk – link o tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=XugIw1yTFWg
Koniecznie obejrzyjcie drugą część! Ale co ja to, a tak otóż na chwilę obecną czuję się jak bohater skeczu Pana Sadowskiego. Przypuszczam, że człowiek będący mym mężem również. Po co w ogóle łącze w domu, po co komuś internet, telefon.
Wyjaśniam – notka powstaje, bo chwilowo działa internet na korbkę i miejmy nadzieję, że do końca pisania wytrzyma. Jak mocno padał śnieg ostatnio, to nie chciał działać. No i kolejna sprawa mamy zimę, potężną ze śniegiem i mrozem. I co jeszcze od tamtego czasu, a no najważniejsze neu Wohnung. Jakoś tak mi umknął ten szczególik. Ale za długo by o tym pisać, tak więc przejdźmy nad tym do porządku dziennego i w międzyczasie będę opowiastkę rozwijać.
Póki co zerka na mnie wór z 10 kg małfefki do przerobienia na soczek, zatem do boju.
Amen.