melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2011

POMIDOROWA

1 komentarz

Wczoraj zachciało mi się rosołku. Gar nagotowany. Dwa talerze wciągnięte. Zatem koleją rzeczy naturalnych dziś jest pomidorowa. Chciałam jeszcze zrobić ogórkową jutro, ale zbyt późno sobie uświadomiłam, że z pomidorówki trochę trudno będzie zrobić ogórkową a bulionu osobno nie odlałam. Cóż w takim razie ogórkowa będzie w przyszłym tygodniu.
Ale co to ja chciałam blog roku – mała agitacja wysyłamy smsy na nr 7122 o treści A00104. Ja już wysłałam. Żeby było wiadomo głosujemy na Rudą, tą Blondynkę. Ja już wysłałam sms. W sumie to jak przejżałam te blogi zgłoszone do konkursu w jej kategorii, to ekhm. Nie zazdroszczę posoadania dzieci autystycznych, z innymi chorobami. Dziekuję Bogu że nie jetem sparaliżowana, głucha czy niema. Ale właśnie takie blogi dominują. Pokazują inne życie, a jednak takie samo jak nasze. No ale sama nie wiem czy tego nie za dużo. Gdzie się nie spojrzy to każdy o tym pisze. Bardzo dobrze, niech piszą. Ale żeby konkursy wygrywać.
Na koniec autolans – mam nowy stół i krzesła na 12 osób, sama nie wiem…

Moja teoria już nie jest tylko teorią, za każdym razem jak zerkam w statystyki to wyraźnie widać, że jak się tu nie udzielam to oglądalność tych czarnych kwadrcików na białym tle, jak na mój skromny bloguś jest ogromna (nawet do trzech czterech osób dochodzi). Wystarczy jednakowoż, że zaczynam coś tu bazgrać momentalnie odwiedziny zanikają. Niemniej. Jest już normalny, nie na korbkę, internet zatem mogę co nieco poudzielać się grafomańsko. A nuż a widelec.
Mamy nowy rok, wkroczyliśy na grzązki bardzo nieznany grunt. Zatem po raz kolejny będę się wspomagać odliczaniem. Bo chyba zaczynam popadać po maleńku w taki sobie deadline panic. Nie przymierzając na poważnie trzeba było rozpocząć operację Bombel, pozostało nam +/-55 dni. Z resztą lekarze(karki) są głupie, jedna daje mi niespełna 50 dni. Za to ja daję sobie 60. To się nazywa rozpierducha zapewne po fachowemu. Bombel po kilku miesiącach niepewności w końcu ujawnił się, że będzie Bomblem a nie Bomblinom. A mi strzeliła dycha+ na wadze, co spowodowało kolejne smuteczki. Ale w końcu ‚rośnij duży okrąglutki’, czego to się nie robi w imię wyższych celów i większego dobra.
Co najgorsze, poza tym, że Bombel już jest blisko coraz bliżej i zaraz się zmaterializuje w swej ludzkiej powłoce, mam w domu już jednego Bombla, któremu nie przymierzając stuknęło miesiąc mu 30 zim a jest jeszcze bardziej infantylny w swym podejściu do rodzicielstwa niż prawdziwy Bombel do bycia infantylnym noworodkiem. Witki opadają. I sama nie wiem czy to tylko zwykła powłoka ochronna, czy też może naturalne podejście jak to ostatnio określił mianem ‚new chelleng’. Tylko to tak chyba do końca nie jeste. Bo wyzwanie wyzwaniem a reszta gdzie. Mój instynkt na razie bez zmian -pińćset. Ale zaczynam nabierać z przerażeniem świadomości co mnie, co nas czeka. Szkoda, że tylko ja…


  • RSS