melii blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2011

Ok, kufer spakowany, niemniej Bombel za malutki na wyklucie. Zatem Pani dochtor uznała, że poczekamy jeszcze tydzień bo każdy tydzień w środku dobrze mu robi. A jak co to: ‚zdążcycie Państwo dojechać, w 2h nic się nie stanie’. I napisała oficjalne skierowanie na jutro oraz wpisała w grafik na oddziale. Tylko dopiero po fakcie zaczaiłam, że zapomniała o jednym maleńkim szczególinku. O pieczęci oddziałowej. I coś czuję, że nie będzie łatwo na izbie przyjęć. Tak więc wszystko czeka do zabrania ino kombinezonik od Cioci Rudej gołębie pocztowe pewnie nie zdążą dotachać.
Podsumowując całe 9 miesięcy – stanowczo najwięcej wydałam na lekarza i wszelkie badania ekstra płatne. Z inncyh wydatków sporo kosztowała wyprawka do szpitala z uwagi na to, że nie posiadam koszul nocnych(ok te co mam do szpitala się nie nadają bo jedwabne albo koronkowe), wolę piżamy. Nie posiadam otwieranych cyckochronów, specjalnych gaciów na wacie itp. Tak więc nie licząc tego, w całej ciąży zakupiłam dwie pary jeansów z golfem, trzy pary gatków damskich bokserek, oraz jeden większy cyckochron za całe 10 zeta. Z innych ciuchów jakie zakupiłam to słeter i dwie sukienki wszystko w rozmiarze 34 – NIECIĄŻÓWE. KURTYNA.
Teraz poproszę o oklaski. Autografy przez telefon rozdaję.
A statuetkę oskara odbiorę jak wejdę na wagę po powrocie ze szpitala, póki co mogę przyjmować zakłady ile kilogramów będzie.

Dziś po przebudzeniu znów zachciało się zaśpiewać ‚Kiedy pada śnieg, śnieg, śnieg…’ tudzież ‚Jingle bells, jingle bells’ tfu, tfu. Ale z drugiej strony jak tak patrzę przez okno, to tak jakby w zwolnionym tempie takie maleńkie płateczki śniegu opadają. Dobra, ale ja już mam śniegu serdecznie dość, o mrozie nie wspomnę. I wiem, że się powtarzam, ale ja bardzo proszę o przeniesienie do ciepłych krajów, tam gdzie średnia temperatura oscyluje w granicach +25, co jest optimum potrzebnym mi do życia.
Nic to, w takim pięknym zimowym klimacie trzeba spakować dziś torbę, w którą nie mam bladego pojęcia co zabrać. I coraz bardziej chcę, żeby mnie jutro już tam zostawili i zakończmy odliczankę w tej chwili. Bo przekładanie terminów i kolejne wizyty coraz bardziej mnie stresują i boję się przeokropnie, że po prosu nie zdążymy i nie mam ochoty dłużej się bawić w wyczekiwanie. Bombel zresztą chyba też nie, bo coraz bardziej zbliża się do wyjścia.
A w ogóle to bym zjadła bezę z kremem kawowym.


  • RSS