Bloguś do mnie napisał, w trosce jakobym umarła. Cóż. Nadal żyję. Ale przyszło mi do głowy, co by gdzieś zdeponować hasło i login do bloga. Jaki testament wirtualny sporządzę. W każdym razie żyję, miewam się dobrze. A przynajmniej tego się trzymam. To podstawa. Czas tak zapierdala, że kuwety nie ogarniam. Zastanawia mnie jedno – ci wszyscy co blogują/twitują/fejsbuiją. Albo cierpią na nadmiar wolnego czasu, albo faktycznie nie potrafią żyć bez owych mediów. Ostatni czas pokazał mi samej, że potrafię się odciąć. Telefon przeszedł zabieg czyszczenia czy co to tam eM z nim zrobił. Więc wszystko pousuwane i na nowo do zrobienia. Do dziś tylko mam maila – bo to akurat potrzebne. Ale nic po za tym. W sumie gdyby nie maila, to nie wiedziałabym że blip się tak o mnie troszczy.  Wypadałoby może jakieś fotolovestrory wrzucić, bo niby teraz bardziej to możliwe. Ale znając moje umiejętności oraz złośliwość losu nie będzie to możliwe.   Skoro nigdy nie udało mi się wrzucić na bloga żadnego foto, to nie liczę na to i tym razem.