Człowiek będący mężem sprawił mi ostatnio ogromne wyznanie miłości. Otóż dostałam wymarzonego thinkpada z supersystem i fooogóle :) Dobra komputer leży od 2 dni i czeka na nasz pierwszy raz sam na sam. Nie mam czasu nie mam nastroju.
Roboty dużo, że nie wiadomo gdzie ręce wsadzić, więc jak mawiał klasyk ‚najlepiej do kieszeni’. No ale Zeus nakazał robić robotę, więc pracujemy jak te małe mróweczki. No a że sezon urlopowy, to ogólnie wielka dupa. Bo nigdzie się nie można dodzwonić/dogadać/załatwić/doprosić. I tylko ‚jak wróci z urlopu to się sprawą zajmie’. No może tak reaguję, bo nasz urlop dopiero we wrześniu i to późnym wrześniu. A do okoła wszyscy opowiadają o wakacjach albo się na nie pakują.
W każdym razie powinnam teraz pisać dwa bardzo rezolutne odwołania. A nawet cy. Ale staram się uświadamiać ludziom, że aby coś miało sens i dało wymierny skutek, to musi mieć solidne podstawy prawne. A nie, że mam pisać bo tak i już. Szkoda, że nie wszyscy zdają sobie sprawę. A robota się sama nie zrobi.
Tyle mi rzeczy do głowy przyszło, żeby opisać, że zaczęłam gubić i mylić wątki. Tak więc jak już przy robocie, to niech robię. Postanowiłam się wykazać i zabłysnąć. Może się uda.
Nic to, wracam do roboty.