Zrywy to ma  że hoho. Ale po prawdzie, po tych całych zmianach blogowych mam trzęsiawkę jak mam się tutaj zalogować. Zawsze mam problem żeby się odnaleźć gdzie co jest, jak działa. Naprawdę ja bardzo chce, ale że kurna nie mogę. Ni i uj. A że jestem totalnym lamerem i sama sobie poradzić nie umiem z ewakuacją to tkwię tutaj jak ten kołek.

Ale o czym to miało być. A tak o prezentach. Tak sobie pomyślałam, że w tym roku będę cwańsza i już w listopadzie zakupię wszystkie prezenty, żeby później nie świrować. Oczywiście eM pewnie wyjdzie z założenia, że w ogóle to po co kupować jakiekolwiek prezenty komukolwiek. Ale ja lubię dawać, lubię sprawiać przyjemność. I tu pojawia się problem taki tyć tyć, malusieńki. JA POŻĄDAM połowę księgarni. Jest tyle książek co chcę przeczytać, że aż mi żal dupę ściska z barku czasu. I nie wiem jak to robią inne, ale ja kurna nie daję rady. W pracy czytać nie wypada,  no tak zwyczajnie nie. Po pracy ogarnąć chatę, żarcie, dziecko odebrać, zabrać, pojechać, przyjechać. Nie daj jeszcze zakupy jakieś zrób i już 8 więc kąpiel i nyny. Walczymy z zasypianiem a później jakieś pranie może przeprasować jakiś lum na następny dzień i padam na ryło z perspektywą pobudki o 5 lub o 6 w zależności od dnia. Mobilizując eMa oraz pokłady chęci głęboko zagrzebane udaje mi się choć raz w tygodniu iść na joge albo bb. W sumie powinnam chodzić 3 razy w tygodniu, no ale nie bądźmy drobiazgowi. Kto by tam sprawdzał. jedno jest dobre, po zajęciach czuję wszystkie mięśnie ale czuję się o niebo lepiej.

Więc teraz poproszę o receptę gdzie do cholery znaleźć czas na czytanie książki. Tak w ogóle to bym chętnie poleżała i popachniała z książką w ręce i winem w drugiej. Niestety ostatnimi czasy po lampce wina lub przeczytaniu jednego akapitu zasypiam tempem szybszym od najszybszego pendolino. Więc zastanawiam się tak czy kupować książki czy nie. W każdym razie mały człowiek z pewnością dostanie książkę pod choinkę, gdyż albowiem w dniu wczorajszym przyszło akwarium, teraz pukę kamloty i jutro przyjadą rybki, które już od sierpnia czekają za nowym domem. Więc prezent dla potomka mamy z głowy.

Czy mówiłam, że poza dłuuugą listą ksiązkowych mam jeszcze dłuższą litanię z płytowami? No to mam. A w ogóle to bym musiała bank obrabować żeby te litanie zrealizować. Dziękuję za uwagę, do widzenia.