Wczoraj eMowi przypadkowo otwarła się strona mojego bloga i zapytał czy on jeszcze aktywny. No i w sumie to może trzeba się wytłumaczyć czy coś. A może nie trzeba. Po prostu lecimy dalej. Oj lecimy, bo czas strasznie zapierdala i nawet nie wiem kiedy przeleciały nam te miesiące, kiedy mnie tu nie było.
eM siedzi przy swoim komputerze i projektuje panel ścienny innymi słowy mini meblościankę. Tylko, że eraz modne są inne rodzaje meblów. Meblościanki niet. Ja nadrabiam zaległości blogowe z ostatniego półtora miesiąca. Mniej więcej tak to wygląda. A w pokoju obok śpi to małe ustrojstwo, przez które cały świat stanął do góry nogami… I chyba dlatego ja tu kombek zrobiłam. Bo skora teraz już jestem doświadczonom matkom polkom*, tfu tfu nienawidzę tego okreśenia, to mogę podzielić się swymi niewybrednymi refleksjami na ten temat.
Ale ale, żeby nie było za różowa (bo i tak nikt tego nie czyta a ze statystyk wynika, że w ostatnich miesiącach to już w ogóle nikt przez duże N), to będę dawkować ironię w ratach. Złośliwe uwagi na kartki a dobre rady(bo może i takie się trafią) w częściach. 

*zabieg słowny celowy